Redaktor Naczelny 4RUN. Startuje w triathlonie i biegach ekstremalnych. Od najmłodszych lat związany z dziennikarstwem i sportem. Studiował Dziennikarstwo spec....
Jak ja przeżyję tylko na piciu?! 3 dni picia soków oczyszczających od Essence Cleanse. Po 3 dniach wstępu i lekkiej diety. Raport i opinia po trzech dniach. 6 zbilansowanych soków dobranych pod aktywność fizyczną.

fot. Mateusz Szymański 4RUN

Na czym polega projekt i co sprawdzam: KLIKNIJ

Diety – są ich setki: ja ruszam z tą właściwą dla aktywnych. Przez 9 dni dostarczam Wam raport z diety i picia soków oczyszczających Essence Cleanse. Sprawdź czy Ty dasz radę powalczyć o zmianę.

Dzień 4, 5 i 6: jak ja przeżyję tylko na piciu?

Po 3 dniach lekkich, zbilansowanych posiłków, wieczorem robiłem się naprawdę głodny. I w mojej głowie zaczęła kiełkować myśl, jak to będzie, kiedy już zupełnie odstawię jedzenie i będę musiał lecieć tylko na sokach. Czy one dadzą radę mnie napędzić, czy raczej zwariuję z głodu. A przede wszystkim na ile skuteczne okaże się oczyszczanie. Oczywiście w tle nie zamierzałem przerywać treningów. Niezbyt intensywnych. Nie było tak, że mój organizm szybko się przestawił i pogodził – nic z tych rzeczy. On uparcie walczył w sferze psychicznej o powrót do długo pielęgnowanych złych nawyków. Nie dałem się, chociaż było blisko złamania zasad. W mojej lodówce nie ma absolutnie niczego jadalnego, została od góry do dołu załadowana butelkami. To zmusza do odpowiedniego planowania dnia.

Jak je pić? Jak stosować dietę oczyszczającą?

Przyjeżdżają świeże, schłodzone i od razu muszą trafić do lodówki. Wyjmujemy je godzinę przed wypiciem, aby nie były lodowate. Wieczorny podgrzewamy i mamy wtedy posiłek na zasadzie lekkiej, ale pożywnej zupy, kremu z warzyw. W ciągu dnia trzeba pilnować godzin ich spożywania i znajdować się w takich miejscach, aby nie wozić swojego posiłku np. w gorącym bagażniku samochodu. Okres oczyszczenia to także okres dla samego siebie, nie powinno to więc stanowić specjalnej trudności.

Waga, dzień 4:

Waga, dzień 5:

Waga, dzień 6:

Regularnie spadała, a ja codziennie wstawałem lekko, z nieco zaciśniętym brzuchem, ale znacznie lepszym samopoczuciem, niż to które towarzyszyło mi w czasie wieczornego obżarstwa (przed rozpoczęciem diety).

Śniadanie 9:00

Orzeźwiająca lemoniada Essence Cleanse

Dobre i rześkie rozpoczęcie dnia. Pobudza, ma lekko osobiście mnie drażniący smak imbiru, ale polubiliśmy się. Pomagała w upalne dni wdrożyć się w działania i wziąć do pracy.

Drugie Śniadanie 11:00

Migadłowiec Essence Cleanse

Coś przepysznego. W zasadzie mógłbym pić go codziennie, łączy składniki, które uwielbiam, nie jest słodki, ale niezwykle odżywczy. Cud, miód i orzeski. W tym wypadku akurat mleko kokosowe, migdały, woda, syrop z agawy i himalajska różowa sól. Pożywna pychotka.

Obiad 1: 13:00

Pomarańczowa Moc

Sezam wewnątrz robi z nas głupka i sprawia, że „gryziemy sok”. Nieco cięższy w konsystencji i smaku, słodkawy posmak marchewki. Wewnątrz dodatkowo jabłko, wspomniany wyżej sezam, imbir i cytryna. Neutralny w smaku, polubiłem go.

Obiad 2: 15:00

Aktywna czysta zieleń

Ależ się wspólnie męczyliśmy. Bo jego udział w oczyszczaniu jest ogromny. I każdy ze składników lubię oddzielnie na talerzu. Ale niestety nie po drodze mi z sokami warzywnymi i piłem go mocno na raty, a nie raczyłem się jak wszystkimi wcześniej. Jego skład to jabłko, cukinia, szpinak, cytryna, brokuły i mielone pestki dyni. Jest odżywczy i bez niego oczyszczanie nie ma prawa się udać – musiałem więc się podporządkować.

Podwieczorek 17:00

Żółty krem z cukinii curry

To po prostu warzywny krem. Zupa, którą pijemy/zjadamy na ciepło. Naprawdę smaczna, lekko ostra za sprawą curry i mocno rozgrzewająca. Zawsze czułem się po niej nasycony, ciekawy smak dopełniał poczucie sytości. Posiłek w ciągu dnia, dzięki któremu czułem się najbardziej najedzony.

Kolacja: 19:00

Aktywny buraczkowy klasyk

Ja naprawdę nie lubię buraków. Muszę coś jeszcze dodawać? J Ale traktowałem go jako zło koniecznie i prawie zawsze wypijałem go do końca.

Trening dzień 4

Wieczorne bieganie na bieżni, interwały: 6,5 km. Intensywne, musiałem się obudzić, bo dopadło mnie dziwne osłabienie. I pomogło! Chociaż na początku nogi były z waty, a zmęczenie na końcu było duże, to satysfakcja ogromna. Czasy również nienajgorsze jak na taki post.

Trening dzień 5

Pływanie: 1200 metrów: lekkie wypływanie 1000 metrów i ćwiczenia techniczne 200 metrów. Byłem jak prawdziwa torpeda pod wodą, napędzany Migdałowcem (2gie śniadanie). Dawno nie pływało mi się tak lekko.

Trening dzień 6

Lekkie bieganie 5 km: aby pozostać aktywnym, nic specjalnego, delikatny trening na 5 km z czasem 5:20 na kilometr. Samopoczucie neutralne.

Czy byłem głodny?

Nie. W odniesieniu do pierwszych 3 dni mogę napisać, że czułem się nawet najedzony. To pierwsze efekty przestawienia się organizmu. Trzeciego dnia diety miałem poważne wątpliwości, co do tego jak będę się czuł, kiedy już zacznę terapię sokami od Essence Cleanse. Byłem głodny i tyle. Natomiast cały 4, 5 i 6 dzień, kiedy piłem tylko soki, było naprawdę nieźle. Głód doskwierał późnym wieczorem (ale siedzę naprawdę długo). W ciągu dnia pomagała mi upalna pogoda. Waga spadała systematycznie, samopoczucie ustabilizowało się i organizm zaczął współpracę, a nie walkę.

Co piłem?

Czy chciało mi się pić mimo tego, że wypijałem 6 półlitrowych butelek dziennie? Oczywiście! Dodatkowo trenowałem, piłem więc głównie wodę, wieczorem urozmaicając ziołami na ciepło. Te przyjechały razem z sokami. Dieta nie pozostawia spragnionym.