Kiedyś ktoś powiedział, że marzenia należy głośno wymawiać, wtedy się spełnią. Dlatego już od kilku lat głośno powtarzałam, że chciałabym spełnić swoje młodzieńcze pragnienie i pojechać do Kenii, a konkretnie do Iten: mekki biegów długodystansowych. Zobaczcie jak spełniam to marzenie.

Przebywam na obozie biegowym, którego organizatorem jest portal bieganie.pl. Od Krzyśka, otrzymałam niezbędne informacje na temat szczepień, treningu przed obozem i… odzieży, którą należy zabrać. Przysłowiowa jedna para butów, to za mało. Ziemia tu jest czerwono-brunatna, a do tego potrzebne były  buty na stadion tartanowy  i jeszcze jedna para na salę. Do tego kilka t-shirtów, bluzek na ramiączka, spodenki. Koniecznie czapeczki i dres, bo poranki i wieczory w Kenii są chłodne. Zapakowana, zwarta i gotowa, z trudem zniosłam długim lot: Warszawa – Doha -Nairobia – Eldoret. A potem już nieklimatyzowanym busem do High Altitude Traning Center w Iten😉I tak oto moja Afrykańska Przygoda #RunKenya stała się  faktem. Pierwsze wrażenia: to zupełnie inny świat 🌍 Pośród blaszanych domów lub drewnianych chat, przy drodze, na której nie obowiązują żadne przepisy, bawią  się zasmarkane dzieciaczki, wypasane są owce, krowy. Dorośli siedzą, leżą lub próbują sprzedawać co popadnie. Ten widok ma jednak w sobie coś niesamowitego. Pośród tej biedy, są Oni. Kenijscy biegacze i biegaczki. Całe grupy, a pośród  nich, biegacze z niemalże całego świata, także podobni do mnie amatorzy.

Relacja prosto z Kenii z pierwszych treningów w następnym wpisie😉