Dla wielu z nas bieganie to uzależniająca forma aktywności. Nastraja pozytywnie, zmniejsza ryzyko zachorowalności na wiele chorób – w ten sposób można by długo wymieniać. Ale może być… jeszcze lepiej, gdy to podstawowego ekwipunku biegacza dodamy kilka przydatnych akcesoriów. Zobaczcie, o jakich „uzupełniaczach” mowa.

Bidon z wodą na upały

Sprawa wydaje się oczywista przy wysokiej temperaturze i niskiej wilgotności. Brak nawodnienia w takich warunkach zdecydowanie zaszkodzi. Nie ma przeproś, zwłaszcza gdy w czerwcowe lub lipcowe popołudnia rozgrywają się wyczekiwane od miesięcy zawody…

W takich warunkach warto mieć przy sobie bidon lub butelkę chłodnej wody. Część biegaczy praktykuje mniej lub bardziej rozbudowane pasy, w których oprócz butelki zmieszczą się jeszcze tubki lub żele energetyczne. Tu zależy od podejścia – komuś pasy mogą „nie leżeć”, ześlizgiwać się z bioder. Inni zaś nie wyobrażają sobie męczącego wybiegania bez zaplecza na wysokości bioder.

Plecaki do biegania

To już wyższa szkoła jazdy. I droższa. Wyróżniamy modele przystosowane do dodatkowych obciążeń (np. na kilka kilogramów) jak i do wentylacji z nawadnianiem. Te pierwsze to nic innego jak balast potrzebny do mocniejszego treningu. Nie przesadzajmy z obciążeniem, by nie „zsiekać” stawów, zwłaszcza na podbiegach. Trening nie będzie łatwy, ale za to właściwe zawody okażą się czystą przyjemnością. Inaczej z plecakami do nawadniania i odświeżania. Właściwie to „plecakopodobne” pokrycie, z systemem cyrkulacji powietrza i rurkami transportującymi wodę do ust biegacza. Słowem – pełny komfort.

Latarka i maseczka antysmogowa

Obu tych akcesoriów nie wskażemy w ciemno na myśl o bieganiu. Jednak przewidując treningi w rozmaitych warunkach – tutaj: w nocy i zanieczyszczonym powietrzu – okaże się, że to przydatne w ekwipunku biegacza rzeczy. Latarkę czołówkę kupimy spokojnie za kilkadziesiąt złotych. Dopasujmy ją dobrze do ukształtowania głowy, pod względem mocy światła. Przy bieganiu w nocy w okolicach niedoświetlonym warto wesprzeć się odblaskami – czy to w lampasach, czy koszulkach-świetlikach – liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo.

Sportowe maseczki to dziś remedium na ogarniający nas zimą smog. Chcąc trenować w otwartej przestrzeni nie mamy wyboru, musimy zaopatrzyć się w wielootworową maskę, pochłaniającą zabójcze dla nas pyły PM 10 i PM 2,5. Choć doraźnie będzie nam trudniej oddychać wystarczy wychylić na chwilę usta z maski przy znacznych przekroczeniach norm. Niech zapach mówi sam przez siebie.

Zegarek

Plastikowy ze stoperem, a może smartwatch z lokalizacją GPS i pulsometrem? Te skrajności pokazują jak olbrzymią gamę mamy dziś do wyboru przy tym akcesorium. Dla zachowania proporcji zaleca się, by nie wpadać w gadżeciarstwo, co przy bieganie rozpoczyna się m. in. od miernika czasu… Wraz ze wzrostem świadomości biegowej zapewne potrzebne nam będę precyzyjne pomiary poszczególnych odcinków, średnia prędkość itd.

Opaski

Na pierwszy rzut oka wyglądają iście „lansersko”. W praktyce zbierają dokuczający na trasie pot, chronią też narażone miejsca (płat ciemieniowy) przed wiatrem, deszczem. Spotykane głównie na nadgarstkach i czole.

Wałek do ćwiczeń, piłka gimnastyczna, mata…

I wiele innych. Chodzi o sprzęty do ćwiczeń ogólnorozwojowych, które – nie licząc napompowanej piłki – zmieszczą się w plecak. Na wałku wyćwiczymy mięśnie brzucha, na piłce cały „grzbiet” i ruchowość stawów. Zwijane w rulon maty można wykorzystać w domu lub w otwartej przestrzeni, np. na trawie – do ćwiczeń typu „plank”, mostek, nożyce, świeca i wiele innych.

Artykuł powstał we współpracy ze sklepem dobiegania.pl oferującym buty oraz akcesoria do biegania.