Amsterdam – 55 000 biegaczy na trasie

obrazek_news

22 września odbył się w Amsterdamie bieg pod nazwą „Dam tot damloop” na dystansie 10 mil angielskich czyli 16,1 km. Na starcie pojawiła się rekordowa liczba 55 000 uczestników (dla porównania, w ubiegłym roku było ich o 8 tysięcy mniej). Na każdym kroku w centrum Amsterdamu można było spotkać kolorowy tłum biegaczy czekających na swoją kolej na start. Jak na taką ilość uczestników organizacja startu odbywała się zaskakująco sprawnie.

Każdy w pakiecie razem z numerem dostawał przydział do jednej ze stref startu oznaczonych kolorami ze wskazaniem godziny o której powinien się tam pojawić. Po drodze na start można było w dołączonym do pakietu startowego worku oznaczonym nr startowym zostawić swoje rzeczy, które organizatorzy przewozili w pobliże mety. Czas oczekiwania na start urozmaicali różnorodni artyści, którzy dużo wnosili do atmosfery biegu, wciągając uczestników do zabawy z elementami rozgrzewki. Bieg rozpoczynał się przy dworcu centralnym w Amsterdamie i kończył w przyległym Zaandam. Po kilkuset metrach od startu trasa prowadziła do tunelu, który jak się okazało miał około kilometra długości. Muszę przyznać, że widok dwupasmowej drogi w tak długim tunelu wypełnionej biegnącymi ludźmi robił wrażenie.

Najciekawsza część trasy rozpoczynała się około 5 km. Wbiegliśmy do dzielnicy domków jednorodzinnych, gdzie przy trasie mieszkańcy kibicowali biegaczom całymi rodzinami, urządzając sobie przy tym piknik. Wielu z nich z własnej inicjatywy częstowało biegnących wodą poza regulaminowymi stacjami z napojami. Na każdym kroku rozbrzmiewała rytmiczna muzyka dodająca energii grana bądź na żywo, bądź odtwarzana przez różnej maści DJ’ów.

Jako wsparcie dla biegnących poza powszechnie spotykanymi punktami z wodą i napojami izotonicznymi były dwa punkty, gdzie można było posilić się owocami. Do wyboru były banany, pomarańcze i melony. Wszędzie widać było to, po co wszyscy tam pojechaliśmy, czyli dobrą zabawę wokół święta biegowego. Ostatnie kilometry to już Zaandam i tłum ludzi wzdłuż wąskich uliczek dopingujący wszystkich biegaczy do większego wysiłku aż do mety, gdzie wszyscy witali byli jak zwycięzcy, którymi przecież byli. Szczególnie trzeba podkreślić perfekcyjną organizację biegu, dzięki której taka masa ludzi mogła sprawnie wystartować, przebiec i ukończyć bieg. Obsługa po biegu na równie wysokim poziomie. Medal, napój, batonik regeneracyjny i można udać się do sektora odbioru rzeczy z depozytu. Wszystko odbywało się niezwykle płynnie dzięki setkom wolontariuszy. Dalej wszyscy kierowani byli do miasteczka dla biegaczy, gdzie trwał koncert na żywo i można było posilić się w jednym z wielu punktów gastronomicznych. Jedyne, czego można żałować, to to że wszystko tak szybko się skończyło…

tekst i zdjęcia: Radomir Łożyński