bieg kobiet w Gdyni
Sport jest dla mnie stylem życia, zabawą, często próbą charakteru. Towarzyszy mi od najmłodszych lat. Teraz nie wyobrażam sobie żyć...

Czy da się w przystępny sposób mówić o leczeniu raka piersi? Czemu nie na sportowo! Niedzielny bieg to połączenie szczytnego celu, nadmorskich widoków i inspirujących kobiet. Sprawdź jak wyglądał Bieg Kobiet w Gdyni widziany moimi oczami!

Tego biegu nie miałam w planach na ten sezon. Wszystko odbyło się bardzo spontanicznie. Kiedy postanowiłam odwiedzić moją przyjaciółkę, która kilka tygodni temu przeprowadziła się nad morze, oczywiście zaczęłam szukać jak aktywnie spędzić majowy weekend. Jedną z propozycji był właśnie Bieg Kobiet w Gdyni 2017.

Biorąc pod uwagę, że nie jest to zbyt popularny bieg z mnóstwem sponsorów, przyznaję, że organizatorzy nie powinni wstydzić się pakietu: różowa koszulka, krem do twarzy, numer startowy z czipem, wodę i zaledwie kilka ulotek, a wszytko to w lekkim, kobiecym woreczku. Jeszcze tylko kilka zdjęć przy ścianie z nazwiskami i czas szykować się na jutrzejszy start.

bieg kobiet w Gdyni

Kolor koszulek biegaczek nie został dobrany przypadkowo. To nawiązanie do różowej wstążki, która jest międzynarodowym symbolem walki z rakiem piersi u kobiet. Celem całej imprezy jest poruszanie kwestii związanej z tą chorobą. To właśnie, dzięki bieganiu organizatorzy w przystępny sposób chcą mówić o profilaktyce i leczeniu kobiecych nowotworów. Dlatego jest to bieg w intencji zdrowych piersi „Zawsze Pier(w)si”.

bieg kobiet gdynia

Pół godziny przed biegiem rozpoczęła się rozgrzewka. Rozciąganie z elementami zumby (tak mi się wydaję) rozgrzały ponad 1000 uczestniczek. Pozytywna atmosfera i ogólnie panująca radość pozwoliła mi na chwilę zapomnieć, że w głowie przygotowywałam się na zrobienie życiówki. Tak bardzo chciałam pobiec w granicach 29- 30 min. Pogoda była ładna, motywacja i ambicja ogromna. Czułam, że dam radę!

Zazwyczaj, podczas biegów na 5km nie ma podziału na strefy czasowe, tutaj wszystko było zorganizowane profesjonalnie. Ustawiłam się w przedziale między 28, a 32min. Najśmieszniejsze było to, że Panowie, którzy byli „zającami” naprawdę mieli przyczepione uszy i królicze ogonki. Po chwili 3,2,1…..biegniemy!

bieg kobiet gdynia

Trasa liczyła sobie okrążenia po 2,5 km. Nie lubię takiego rozłożenia, bo niby widzi się metę, a tu jeszcze jedno kółko. Dzięki kibicom zrobiłam 3 km  w 15 min. Podziwiałam widoki, wspierałam inne biegaczki, aż przypomniałam sobie o swoim czasie. Odczuwałam chyba każdy promyk słońca na ciele (dzięki temu spaliłam sobie czoło:)). Od 3 km wizualizowałam sobie metę i butelkę wody. Strasznie chciało mi się pić, robiło się coraz cieplej. Moje ciało chyba nie przyzwyczaiło się do słońca. Na metę wbiegłam po 31 minutach. Byłam trochę zła, ale w głowie miałam tylko „gdzie jest woda!”. Niestety chaos oraz tłum na mecie był straszny. Nikt nie wiedział, gdzie oddać czip, wziąć wodę czy medal. Kiedy się zorientowałam minęło chyba z 10 minut. Po zakończeniu imprezy można było zobaczyć nowe modele staników do biegania czy zmierzyć skład masy ciała.

Bieg Kobiet w Gdyni wygrała Elżbieta Tuwalska na metę dotarła w czasie 19 minut 35 sekund (brawa za wyprzedzenie samochodu prowadzącego!). Drugie miejsce, Karolina Pawełczak – 21 minut 02 sekund. Jako trzecia wbiegła Paulina Lipińska, która była wolniejsza o osiem sekund od poprzedniczki.

Podsumowując! mimo, że chęci były ogromne nie udało mi się zrobić życiówki. Trudno, nie ten dzień – nie ten bieg, przecież nie biega się tylko dla wyniku na zegarku. Najważniejsze są miłe doświadczenia i wspomnienia. Nie żałuję, że brałam udział w tym evencie. Edycji tego biegu będzie jeszcze kilka min. w Poznaniu i Łodzi, więc będziecie mieli szansę wystartować.

Jeśli chodzi o samą organizację biegu to osobiście uważam, że jest kilka kwestii, nad którymi warto popracować, inne zaś wypadły super.

Plusy:

  • różowa koszulka, która nawiązuje do wstążki, symbolizującej walkę z nowotworem piersi.
  • szczytny cel
  • pozytywna atmosfera
  • pakiet startowy
  • trasa wzdłuż Bulwaru Nadmorskiego

Minusy:

  • trasa, czyli dwie pętle po 2,5km
  • ogromny chaos na mecie
  • wykonanie medali

Zdjęcia: kobietawbiegu.pl