Biegam od stycznia 2015 roku - nieprzerwanie i z ogromnym zacięciem. Jestem absolutną optymistką i przez swoją pasję do życia...

Miałam nawet przyjemność poznać biegacza w sukni ślubnej, który zaraz po biegu ruszał do kościoła wziąć ślub ze swoją wybranką! A było potwornie gorąco. Niebieskie, bezchmurne niebo, pełne słońce. I kręcąca się wkoło myśl: „Jeśli mi się mózg nie ugotuje podczas biegu to będzie dobrze!”

Niesamowity pod każdym względem bieg Wings for life za mną! Z jednej strony super, że to wreszcie się wydarzyło. Tak długo czekałam na tę chwilę. Ale z drugiej… szkoda. Bo to już za mną i dopiero za rok będę mogła to powtórzyć. Co nie zmienia faktu, że jestem przeszczęśliwa. W końcu biegłam dla tych, którzy nie mogą! Czy może być coś lepszego?

To bieg inny niż wszystkie: Wings for Life o co chodzi?

Nie tylko dlatego, że nie biegniesz do mety, tylko to meta zmierza w twoim kierunku! To wyjątkowa impreza, z której cały zysk z opłat startowych jest przeznaczony na badania nad rdzeniem kręgowym. Cel jest jeden. Wspólnie chcemy odnaleźć metodę leczenia urazów rdzenia kręgowego. Co więcej? W przedsięwzięcie zaangażowany jest cały świat! Bieg startuje tego samego dnia, o tej samej godzinie w 33 krajach na świecie. Bez względu na strefę czasową.

13199083_1187190367982572_1411352690_o

Wings for Life 2016 Poznań

Przyjechałam do Poznania w dniu biegu, z moim chłopakiem Karolem. Najwierniejszym i najlepszym kibicem na świecie! Czeka na mnie dumny na mecie każdego biegu, więc i ta wyprawa nie mogła odbyć się bez Niego.

13199027_1187190371315905_1927024291_o

Było potwornie gorąco. Niebieskie, bezchmurne niebo, pełne słońce. I kręcąca się wkoło myśl: „Jeśli mi się mózg nie ugotuje podczas biegu to będzie dobrze!”. Ciężko biega mi się w takim upale; podejrzewam, że praktycznie żaden biegacz nie robi tego z chęcią w taką pogodę, ale nie ma wymówek pogodowych. Każda jest idealna na bieganie.

Usiadłam nad brzegiem wody na Malcie i delektowałam się pięknym widokiem. Pogodą, która mnie jeszcze nie męczyła. To była ostatnia chwila, żeby zjeść coś przed biegiem. Wyciszyłam się. Skupiłam. Wiedziałam, że to będzie niezapomniane przeżycie.

Rozgrzałam się i czekałam, aż wybije godzina 13 i wystartuję wspólnie z ludźmi z wielu innych zakątków świata. Trochę dla siebie i trochę dla innych.

Przekraczając linię startu napotkaliśmy na swojej drodze pierwszy podbieg. Niedługo był kolejny. Temperatura sprawiała, ż wydawały się ogromne. „Dlaczego nie sprawdziłam profilu trasy przed startem?”. Na pierwszym kilometrze mijaliśmy wielu ludzie niepełnosprawnych – maszerujących pomocnikami obok siebie, o kulach. Na trasie wiele razy wyprzedzały mnie osoby bez rąk, z protezami, na wózkach. Uśmiech pojawiał się sam, odruchowo zaczynałam im dopingować, krzyczeć do nich. To byli mistrzowie tego biegu. My, zdrowi biegacze, byliśmy dla nich tylko tłem.

Czekając na Małysza

Przed startem sprawdzałam na kalkulatorze na stronie internetowej na którym kilometrze dogoni mnie prawdopodobnie Adam Małysz. Wszystko przy założeniu, że będę biegła w tempie z Orlen’u, czyli gdzie weszła życióweczka na 5 i 10 kilometrów. 5:10, 5:15. Na luzie powinno wejść 15 kilometrów. Cel zweryfikowała mordercza, letnia pogoda, sporo podbiegów, pagórków i pierwszy dzień kobiecej przypadłości, która spowodowała, że wolałam nie przesadzać, tylko po prostu na siebie uważać.

A może Adam dogoni mnie po 5 kilometrze? Przebiegnę 8 i będę zadowolona. 10 i osiągnę cel na dzień dzisiejszy. Więcej nie potrzebuje. Omijając chorągiewkę 10 kilometrów zerknęłam jak najdalej za siebie. Nic, a nic nie widać samochodu Adama. Zaczęłam śmiać się do siebie. Biegłam naprawdę lekko. Dla przyjemności. Dla zabawy. Dla innych! Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do czekającego na mnie Kibica na Malcie: „Karol, biegnę 11 kilometr! Adama jeszcze nie widać!”, „Już skończyłaś? Co? No to dawaj, biegnij dalej!”, „Hahahaha! Kocham Cię, pa!”. Na te dwa słowa większość biegnących tuż przede mną ludzi się obejrzało i uśmiechnęło. Zaśmiałam się szczęśliwa. Jak niewiele potrzeba do szczęścia.

13199515_1187190361315906_1770786408_o

Bieg inny niż wszystkie?

Mimo wielu niesprzyjających czynników podczas tego biegu pokonywałam kolejne kilometry z mega radością, dumą i przyjemnością. To było coś innego, na maksa niesamowitego. Ludzie żartowali, śmiali się, wspierali nawzajem, rozmawiali. Miałam nawet przyjemność poznać biegacza w sukni ślubnej, który zaraz po biegu ruszał do kościoła wziąć ślub ze swoją wybranką! Wolontariusze cudowni, ekipa Wings for life również!

Wracając jednak do biegu… Biały samochód Adama zamigotał mi z tyłu na około 12,60km. No, ale że co.. Że nie pokonam 13 kilometrów?! O nie Adam, nie ma tak łatwo! Dopiero po 13 możesz mnie złapać mistrzu. Przyspieszyłam dla pewności pokonania SZCZĘŚLIWEJ trzynastki! Adam minał mnie na 13,17km! Jak dla mnie – piękny wynik! Lekko i przyjemnie. Czy to sukces? Nie wiem. Najważniejsze jest dla mnie to, że te zawody przyniosły mi ogrom radości!

13211159_1187190354649240_885716239_o

Nigdy nie zapomnę również poczciwego uśmiechu na skupionej jednak twarzy Adama Małysza. Mały wielki człowiek. I gdyby mógł krzyczałby z samochodu do każdego biegacza, przybijał piątki, gratulował i cieszył mocno razem z nami! Wiem, że to w nim siedziało. Przed nim było jednak odpowiedzialne zadanie. Wiem jednak, że w środku szalała ogromna radość i satysfakcja. Jeszcze raz, dzięki Adam!

Truchcikiem podbiegłam do czekających na biegaczy autobusów, które podrzuciły nas na poznańską Maltę. Tym razem to na starcie czekał na mnie medal!

13199495_1187190341315908_1562433401_o

Podbiegłam po niego i szybko odszukałam mojego Kibica, który czekał na mnie z otwartymi ramionami i najszczerszym uśmiechem świata. I to był dla mnie najlepszy medal.

13224339_1187190327982576_444098216_o

Polacy rządzą na świecie

Znakomite występy zaliczyli Polacy. I to na całym globie. W Poznaniu wygrali Tomasz Walerowicz, który globalnie zajął 7. miejsce oraz Agnieszka Janasiak. Diana Gołek triumfowała w holenderskiej Bredzie.

Bartosz Olsewski of Poland seen during the Wings for Life World Run in Niagara Falls, Canada on May 8, 2016.

Ogromnych emocji dostarczyli zeszłoroczni zwycięzcy z polskiej edycji. Dominika Stelmach wygrała bieg w Australii (Melbourne), a Bartosz Olszewski startował w Kanadzie (Niagara Falls), gdzie do końca walczył o czołową trójkę na świecie ulegając globalnie tylko Włochowi Georgio Calcaterrzie.

Dominika Stelmach 2 Wings for Life 2016