"Wciągam nogę w skarpetę, rzucam nutę w eter. Będę lecieć z impetem, tu mam dres, w domu modny sweter..."

Dobra, dobra… luuuz. Na razie chipsy, cola i tłuste żarcie, a na wielkie rewolucje przyjdzie czas od poniedziałku. Pełny tydzień, codzienny trening, do tego dieta i diametralna zmiana stylu życia. Ile razy tak sobie powtarzaliście?

Pewnie sporo, co? Ja też. Dlatego teraz mam dla Was i dla siebie mały challenge. Startujemy od PIĄTKU! „Dzienniczek Praktyk 4RUN” niech będzie moim i Twoim motywatorem.

Jak to ma działać?

Nie napiszę = przegrałam. Proste. Kocham rywalizację, ale przegrywać najbardziej nie lubię ze sobą… I Ty też pamiętaj: Twoim najsilniejszym rywalem jest siedzący w Tobie leń! Nie planuj więc za dużo, nie rozpisuj na kartce. Po prostu załóż adidasy i wyjdź z domu! Dziś. Teraz. Zaraz…

rusz sie2

 

Wkoło Macieju…

Od podstawówki za każdym razem mówili o Tobie: „zdolny, ale leń”? Niby kilka razy próbowałeś coś osiągnąć, ale nadal nic się nie zmieniło? Dlaczego? Widocznie nigdy aż tak tego nie chciałeś. Motywacja była zbyt słaba i do dziś rządzą Tobą te same przyzwyczajenia, nawyki i ciągły brak samodyscypliny. Ale wiesz co? Nie martw się, przecież każdy z nas tak ma. I każdy może to w sobie zmienić! Jak? Jedną, ale stanowczą decyzją, by słowo „muszę” zastąpić słowem „chcę”.

jedzonko2

Znalazłam ostatnio dobre porównanie, dzięki któremu zdałam sobie sprawę na czym tak naprawdę polega prawdziwa motywacja. Koleżanka żaliła mi się, że jej mężczyzna nie ma dla niej czasu – nie przyjeżdża, nie dzwoni. Bez chwili namysłu odpowiedziałam: „widocznie aż tak mu na tym spotkaniu nie zależy”. Brutalne, ale prawdziwe. Jeśli ktoś czegoś bardzo chce, zawsze znajdzie choćby te 5-10 minut. W bieganiu wystarczy kilka drobnych ćwiczeń lub choćby planki, w przypadku faceta krótki telefon. Kontakt utrzymany. W obydwu przypadkach. No nie jest tak? Nie jest tak? 🙂

Wejdź na drzewo żeby nauczyć się latać

Inaczej. Jest wcześnie rano, dzwoni budzik, a w głowie monolog: „Czy Panowie muszą tak napier***ć od bladego świtu?”. Śpisz dalej… Wstajesz i pierwsze, bezczelne „dzień dobry” mówią Ci kochane wyrzuty sumienia: „można było wcześniej wstać, zrobić wszystko, co zaplanowałem, być szczęśliwszym człowiekiem”, ale nieeee… znowu WYBRAŁEŚ lenistwo! Z bieganiem jest bardzo podobnie, gdy zaczniesz naprawdę tego chcieć, wyrwiesz się i polecisz jak na skrzydłach. Na razie jednak spróbuj choćby wejść na drzewo, by nauczyć się latać. Nie oszukuj się! Wiele razy będziesz padać na pysk, ale może przynajmniej raz uda Ci się wyjść z tego z twarzą. W końcu próbowałeś, tak? 😉

siedze2

Proza życia
„Boję się rano wstać, boję się dnia. Codziennie… Rano boję się otworzyć oczy ze strachu przed świtem. Zupełnie nie wiem co zrobić z nadchodzącym dniem(…). Mam niby jakieś obowiązki, a przecież… pustka. Jakby zupełnie nie miało znaczenia czy wstanę, czy nie wstanę, czy zrobię coś czy nie zrobię. Higiena, jedzenie, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen.”

Przypomina Ci to coś? Jeśli tak, to naprawdę czas na nowe postanowienia. Pamiętaj, że nikt inny nie ma takiego wpływu na Twoje życie i codzienny nastrój, jak Ty sam! 🙂

robal2

Nie daj się wplątać w byle jakie życie, w pułapkę swoich nędznych nawyków i próżnych przyzwyczajeń. Bądź podstępnym robalem, który rządzi na środku uwitej przez siebie pajęczyny i dumnie błyszczy w blasku nocnych „jupiterów”.