Z natury leniuszek, lecz zmotywowany do zmiany! Od prawie roku POLE DANCE lover i Czekoladoholik na pełen etat. Uwielbiam być...

Czyli sprawdzone sposoby na walkę z lenistwem i o „wbudowanym” leniu, którego trzeba wykurzyć z nory i znaleźć mu aktywność, którą polubi. A nie zmuszać go do znienawidzonej.

DSC_1639

fot. 4RUN, na zdjęciach: Paulina Grzmil

Od jutra zaczynam! Będę biegała, bo przecież wszyscy to robią! Pójdę na siłownię! Może jakaś dieta? Odstawię słodycze, o tak! To wszystko od jutra.

Niestety jestem leniem i ciężko jest mi się motywować do aktywności, która nie gwarantuje satysfakcji. Co gorsza straszny ze mnie choleryk, więc lubię mieć natychmiastowe efekty.

Gdy w końcu to „jutro” nadeszło, mój poziom determinacji spowodowany ciągłym odkładaniem tego był tak wysoki, że chciałam natychmiastowych rezultatów.

Postanowiłam zafundować sobie pakiet all inclusive: bieganie, siłownia, dieta. Wysiłek odwrotnie proporcjonalny do możliwości zastałego ciała, dieta kompletnie nieprzemyślana. Udało mi się pociągnąć tak jakiś czas, ale szybko organizm odmówił posłuszeństwa. Nadszedł pierwszy kryzys..

 

I znowu wymówki

łączone

Choroba, brak czasu, sprawy na uczelni. I z 5 posiłków zrobiły się 3 wliczając w to Snickersa. A po bieganiu zostały tylko zakwasy… Powrót do rutyny i pocieszanie się jedzonkiem. Stanie przed lustrem i wmawianie sobie: nie jest tak źle.

Jaki był powód zniechęcenia?

DSC_1550

Odpowiedź jest prosta, narwany człowiek chce wszystkiego na raz, a zbuntowany organizm nie ma takich możliwości.

Morał jest prosty, ale uparty go nie zauważa. Jeśli się człowieku nie ruszałeś przez X lat, to nie oczekuj, że nagle staniesz się wielkim sportowcem. Jedyne, co osiągniesz to szybko się zniechęcisz.

Oczywiście powszechną radą jest „zacznij powoli”. Ok, ale co jeśli to „powoli” bardziej męczy i nudzi niż wprawia w dobry nastrój? A co jeśli okaże się, że bieganie czy fitness nie sprawia Ci takiej przyjemności jak to obiecują wszyscy wprawieni sportowcy? Zmuszanie się do nielubianej aktywności może przynieść więcej szkód niż pożytku.

Moja rada dla leniuszków

getry 3

Znajdź coś, co będzie dawało Ci radość! Moim zbawieniem okazało się znalezienie sportu, który skradł moje serce. A mianowicie Pole Dance.

Początki były ciężkie, jednak z czasem zmieniło to nie tylko moje podejście do sportu, ale i do życia. Nawet jeśli mam przed-treningowego lenia JESTEM PEWNA, że po treningu (niezależnie od tego jak wypadnie) BĘDZIE EUFORIA!

Sprawdzone sposoby na walkę z lenistwem:

Niech TO stanie się przyjemnością. Zasada najważniejsza dla każdego lenia, bo leń nie zmusi się do aktywności, której z jakiegoś powodu nie lubi. I wmawianie mu „to polubisz” nie ma sensu. Początkowo myślałam, że takie podejście jest błędne, dlatego że nie trzymam rygoru treningu. Dość szybko zauważyłam, że im więcej daje mi to szczęścia tym więcej trenuję. I robię postępy.

Nie licz na natychmiastowe efekty i nie porównuj się z innymi! Mnie to tylko dołowało. I pomimo wysiłku nie byłam tam gdzie chciałam.

Daj się ponieść! Niech to będzie przygoda. Nie licz dni i godzin spędzonych na treningu. Z czasem spostrzeżesz, że to stanie się twoją codziennością. Która często zamienia się w pasję. A kiedy już wypełnia Ci to znaczną część życia, nie mam mowy o jakimkolwiek zmuszaniu się! Po prostu to robisz!

Będziesz chciała/chciał więcej! Wiąże się z tym zmiana nawyków i trybu życia. Zauważysz, że warto poświęcić czas na dobre śniadanie, że ten baton po południu lepiej zastąpić owocem. Nie będziesz się zmuszać tylko będziesz tego CHCIEĆ!

Drogi leniu spraw sobie przyjemność…

I postaw na małą zmianę w życiu. A co naj naj naj naj ważniejsze, bez bólu i radykalnych zmian zafunduj sobie pozytywnego kopa! Lepsze samopoczucie, dbanie o siebie, chęć poświęcenia sobie więcej czasu: to wszystko w niezdrowo pędzącym świecie staje się bezcenne. Za wszystko inne można zapłacić 🙂