Startuje w triathlonie i biegach ekstremalnych. Od najmłodszych lat związany z dziennikarstwem i sportem. Studiował Dziennikarstwo spec. foto na UW,...
Biegi w terenie z przeszkodami zgarniają coraz większą część rynku. Często podstawowym problemem jest wybór właściwych butów do startu w tak wymagających imprezach jak np. Runmageddon. Obuwie do startów survivalowych: przegląd. Od jednorazówek po mocnych zawodników.

Jeśli planujecie lub będziecie startowali w biegu z przeszkodami po raz pierwszy, na pewno macie masę pytań dotyczących sprzętu. Na pierwszy ogień wysuwa się wybór właściwych butów do biegania w trudnym terenie, zdolnych przetrwać zmagania z przeszkodami na biegach takich jak Runmageddon (największy w Polsce cykl ekstremalnych biegów z przeszkodami).

Kupować nowe czy poświęcić stare?

Jeśli naoglądaliście się zdjęć i filmów, to na pewno wiecie, że buty podczas takiego startu nie mają lekkiego życia. Ale ze swojej strony zapewniam Was, że każdy solidny model (niekoniecznie terenowy) jest w stanie przetrwać, co najmniej kilka Runmageddonów. I po doczyszczeniu nie wygląda aż tak tragicznie jak można by się tego spodziewać.

Jeśli to Wasz pierwszy start (w drużynie lub samodzielnie) i nie jesteście pewni czy będą następne – warto poświęcić stare buty do biegania i nie ponosić zbędnych wydatków. Ale pod jednym warunkiem. Jeśli jest to model, w którym podeszwa ma chociaż lekką rzeźbę. I nie jest plastikowa. Wszelkiego rodzaju halówki, buty do „chodzenia”, mające luźną cholewkę czy plastikowe wstawki na podeszwie, są BARDZO złym pomysłem. To idealny sposób żeby się przewrócić, pośliznąć przy zeskakiwaniu ze ściany czy wreszcie stracić nerwy nie mogąc wykonać prostego podbiegu, który spływa błotem. O kontuzji nie wspominając.

Lepszym pomysłem są jakiekolwiek „trapery”, ale te nie nadają się do dłuższego biegania, a poza tym po nasiąknięciu wodą (a możecie być pewni, że nasiąkną!) będziecie ciągnęli ze sobą dwutonowe buty betonowe.

Dlatego przygotowałem kilka propozycji, które (czerpiąc również z doświadczenia startowego swojego i znajomych) niekoniecznie zrujnują Wasz budżet. A będą w stanie przetrwać co najmniej kilka startów.

Ułożyłem je od najtańszych, które np. w Zimowym Runmageddonie zapewniają jako takie poczucie bezpieczeństwa. Po najdroższe, które są lekkie, mocno trzymają się gruntu, woda wycieka z nich szybko, a po dokładnym wypłukaniu są gotowe do następnych startów. I pozwalają pozbyć się jednego problemu z głowy – czy nie zgubię butów, albo czy nie zabiję się w nich na trasie. Po prostu biegną, robią swoje, a Ty możesz skupić się na trasie i przeszkodach.

Jakie buty do startu w ekstremalnym biegu z przeszkodami wybrać? PRZEGLĄD

1.   Decathlon Kalenji Trail: 79 PLN KLIK

Długo szukaliśmy najtańszej propozycji, która przetrwa kilka startów, nie będzie marketowym odpadem o braku jakiejkolwiek stabilności i będzie budziła podstawy zaufania. Wszystkie buty z Lidla, Auchan i inne tego typu wynalazki odpadły na dzień dobry. W biegu z przeszkodami szkoda zdrowia dla zaoszczędzenia 20 złotych. Ten tani model z Decathlona daje sobie radę, wybraliśmy go już kilka razy na pierwszy start i nie było źle.

2.   Puma Descendant TR Trail: około 200 PLN KLIK

Puma jest trochę niedoceniana na naszym rynku biegowym. W znanych modelach FAAS współpraca ze stopą jest na naprawdę wysokim poziomie. Tutaj lekko zmodyfikowana wersja w teren, może bez bardzo zaawansowanej podeszwy, ale model na początek zupełnie wystarczający.

3.   Reebok All Terrain Super: 239 PLN KLIK

Miałem go w swoich rękach. I na nogach również. Niezwykle lekki nastawiony na wgryzanie się w teren, charakterystyka przypomina nieco kolce na bieżnię. Dobra propozycja za dobre pieniądze.

4.   New Balance MT610BK3: 299 PLN KLIK

Niewysoka podeszwa jest zaletą w tego typu startach. Zapewnia większą stabilizację i brak niebezpiecznych wychyleń stawu skokowego podczas lądowania.

5.   Salomon X Wind Pro: 317 PLN KLIK

Często spotykana na trasie marka, ze względu na swoje silne powiązanie ze sportami górskimi budzi zaufanie amatorów. Wygodny system wiązania.

6.   Adidas Kanadia 7 Trail: 349 PLN KLIK

To już siódma, dopracowana generacja terenowych butów od Adidasa. Wybrałem je, ponieważ są najlżejsze z całej serii terenowej Adidasa.

7.   Saucony Peregrine 5: około 350 PLN KLIK

Najmniej „zabudowany” but od Saucony. Ciekawa, niespecjalnie agresywna rzeźba podeszwy i raczej kompaktowe kształty.

8.   Ecco Biom Trail FL: około 420 PLN KLIK

Ecco nie jest stricte biegową marką, ale o chodzeniu wiedzą naprawdę wiele. Mają kilka ciekawych modeli biegowych. Interesująca alternatywa dla rządzących na rynku potentatów.

9.   Nike Air Zoom Wildhorse 3: 479 PLN KLIK

Oddychają pełną piersią. A duże wypustki na podeszwie zapewniają optymalną przyczepność plus zapobiegają przyczepianiu się błota. Producent zapewnia, że odporne na ścieranie paski z TPU chronią stopę w wyboistym terenie.

10. Brooks Cascadia 10: 499 PLN KLIK

Jeden z najmocniejszych zawodników w tym zestawieniu. Nagradzany, jako najlepszy but górski świata przez magazyn Runner’s World. Pozwala skupić się na trasie, a resztę robi sam. Jest lekki, bardzo dobrze radzi sobie z wodą i wilgocią, zabezpiecza śródstopie przez uderzeniami i nierównymi powierzchniami. Błoto i ziemia niespecjalnie imają się jego zapewniającej przyczepność powierzchni. But jest wytrzymały, więc jeśli planujecie koleje starty to ciekawa propozycja.

11.   Innov-8 Race Ultra 270: około 499 PLN KLIK

Startowe buty w teren, czy jak niektórzy nadużywają „trailowe”. Młodszy i lżejszy brat bliźniak zabudowanej wersji 290. Ja widzę w nich sporą zaletę w postaci tego, że biegnąć w nich jesteś tuż nad ziemią – czyli zyskujesz na przyczepności i lepiej czujesz przesuwający się pod stopami teren.

12.  Reebok All Terrain Super Spartan: 599 PLN KLIK

Czołówka butów do biegania survivalowego. Nic dodać nic ująć. Bardzo lekki.

W czym biegam ja?

W poprzedniku modelu terenowego Brooks 8 GTX: KLIKNIJ

Na razie przetrwał 6 startów w Runmageddonie i poza lekko porwaną siatką ma się dobrze. Polecam, jedyna wada, której się dopatrzyłem, to przy coraz szybszych startach brakuje mi nieco stabliności.

Taśmowanie butów do startu

Dodatkowo w 4RUN Team, przy każdym starcie, owijamy buty taśmą – dzięki temu nie gubimy ich w największym błocie, i odpada potrzeba martwienia się o zahaczające czy rozwiązujące się sznurówki. Należy pamiętać, że na części podeszwy nie taśmujemy szeroko, tylko zawijamy taśmę w „warkocz”, żeby nie stworzyć dodatkowej śliskiej powierzchni.

W jakich butach startujecie?

A jakie są Twoje doświadczenia? Może masz model, który sprawia, że to Ty niszczysz trasę, a nie trasa Ciebie? Wpisujcie swoje propozycje, z pożytkiem dla wszystkich biegowych wariatów 🙂

  • Tomasz Machowiak

    Bardzo fajny artykuł, brakuje takich biorąc pod uwagę lawinowo rosnącą popularność biegów typu RMG. Ja mam doświadczenia tylko z Reebokami All Terrain, wersja pierwsza wytrzymała mi 4 Spartany i niestety przetarła się cholewka od wewnętrznej strony. Buty bardzo dobre, świetnie się trzymały, niestety były bardzo twarde co przy Beaście (25km) dawało się we znaki. Miesiąc temu kupiłem nową wersję All Terrain Super OR i jestem z nich bardzo zadowolony, przebiegły RMG Ultra (44km) w Myślenicach po błocie, skałach itp. Mają niewielkie dziurki, ale na tych skałach większość butów poszła by po biegu prosto do kosza… Mają świetne wiązanie (na gumkę) co eliminuje ryzyko rozwiązania i umożliwia regulację zacisku.
    Wg mnie jest tylko jeden minus – kostka jest bardzo narażona na otarcia i obicia, przy tych skałach po 44km było to naprawdę bolesne doświadczenie…
    Co do ceny to ja swoje wyhaczyłem na allegro za 320 zł więc można znaleźć okazję 🙂

    • 4run_pl

      Tomasz, do dzisiaj nie zapomnę zimowego startu, kiedy biegnąc wąwozem o malutkim nachyleniu, musieliśmy pokonać dobre 500 metrów pełzając jak niemowlaki, bo ześlizgiwaliśmy się z każdym krokiem do rowu melioracyjnego 🙂
      A obok nas niektórzy śmigali w Salomonach czy Reebokach, zupełnie niewzruszeni warunkami. Dodam jeszcze, że mitem jest to, że buty po takim biegu jak Runmageddon nadają się do wyrzucenia 🙂

      • Maciek

        „Mitem jest to, że buty po takim biegu jak Runmageddon nadają się do wyrzucenia”? 🙂
        to zobaczcie moje Reeboki po Runmageddon Ultra, to był dla nich pierwszy start.

        W butach z Decathlonu, o których mowa w artykule, przebiegałem cały zeszły sezon. Na ten sezon mam kolejne, jednak wciąż szukam czegoś lekkiego, trzymającego się powierzchni i TRWAŁEGO. Trwałość to jedyna zaleta butów z Decathlonu… 😉

        • 4run_pl

          Maciek, wiesz że niektórzy jeszcze by w nich ganiali? 😀
          Sam znam takie osoby, w myśl zasady „dopóki nie odpadnie podeszwa”.
          No i dzięki za zdjęcie i opinię, to mega cenne!
          Ale też trzeba rozróżnić start w krótkim Runmageddonie czy Survival Race na 6 km z Twoim dystansem ultra. I wtedy wszystko się zgadza 🙂 Mam jednak taką refleksję, że na tak długie i wymagające starty jak Twój, lepiej jednak kupić częściej, a taniej. Bo obawiam się, że nie wyprodukowano jeszcze butów stricte do biegania, które podołają kilku startom tego typu. Chociaż osobiście przyjrzałbym się ofercie The North Face, tej nastawionej na górskie warunki.
          p.s informacja dla potomnych – Runmageddon w formule Ultra to 44 km z przeszkodami.

  • Kuba

    dzięki za ważne porady! Postanowiłem mimo to wykorzystać moje stare biegówki i przy okazji zajechać je po królewsku. Wybrałem Runmageddon w Myślenicach. Buty nienajlepsze na taki teren, choć pewnie wielu biegowych hipsterów od razu krzyknęłoby „hańba! biegać można nawet w gumiakach, a najlepiej boso”. Jednak kilka poślizgów na obłoconych kamieniach (zwłaszcza w trakcie zbiegów) nauczyło mnie – mądrego dopiero po szkodzie, że oszczędność nie we wszystkim przynosi korzyści. Zdrowie jest najważniejsze. Poza tym w bieganiu najgorsze jest niebieganie a po kontuzji trzeba odwiesić buty na kołek. W kwietniu znowu Myślenice i tym razem się przygotuję! Dzięki jeszcze raz za porady – skorzystam z nich już niedługo:)

    • 4run_pl

      Lada moment powstanie bardziej aktualny 🙂
      Oczywiście można biegać i na boso, pytanie tylko jakim kosztem? 🙂
      Sam na Runmageddonie widziałem skręcone stawy skokowe, inwestycja w NIEZŁE buty jest moim zdaniem nieodzowna jeśli chce się zaliczyć więcej niż tylko jeden start. Na ten pierwszy można zajechać stare buty do biegania. Ja obecnie mam jeden model, który zaliczył już 4ty start i niespecjalnie myśli żeby się poddawać. Jest trochę pokiereszowany, ale konstrukcja buta w żaden sposób nie ucierpiała. Moje poprzednie buty zaliczyły ich 5 i nadal żyją, ale nie nadawały się na wersje bardziej błotniste, o zimowych nie wspominając.
      Więcej ważnych informacji wkrótce 🙂

  • Kuba

    No i kupiłem fellraisery salomona:) Czytałem, że to niby czołgi do biegania, że są ogromne i toporne, ale niezniszczalne. Prawda, że niezniszczalne, ale że toporne, to bym nie powiedział. Są małe zgrabne, lekkie, elastyczne, trzymają się stopy i dają niesamowite czucie podłoża mimo agresywnego bieżnika podobnego z resztą do tego u speedcrossów (wydawałoby się, że taka podeszwa jest jak bieżnik z opony traktora, a tu taka zmyłka:)). Genialne buty!
    Ale…
    Wypróbowałem je w runmageddonie na błędowskiej. Kupa piachu i szlam z bagien szybko wdarły się do środka. W pewnym momencie nie byłem w stanie ruszyć palcami w bucie, bo piach i błoto zbiły się w środku tworząc sztywny odlew mojej stopy:) To jedyny minus jaki zauważyłem…
    Po biegu zmyłem piach, błoto i paproszki i buty jak nowe (naprawdę ani rysy rysuni). Bieżnik, siateczki, sznureczki – nietknięte!
    Po wielu treningach w różnym terenie wciąż ani rysy i śladu starcia bieżnika (a zdarza mi się biec po asfalcie czy chodniku kilka km)
    Teraz Myślenice i hardcore – jeszcze 3 miesiące, ale planuję śmignąć właśnie w nich.

    • Kuba

      aaa i wiele osób narzeka na kieszonkę na linkę sznurowadła… Ani razu nie wypadła mi od kilku miesięcy