Komisja rekordów Guinnessa nie chce uznać osiągnięcia stulatka

obrazek_news

Nie cieszył się zbyt długo z rekordu stuletni maratończyk – Fauja Singh niedługo cieszył się z prawie pewnego rekordu Guinnessa. Jego wyczyn, czyli pokonanie dystansu 42,195 km w tym sędziwym wieku, nie został uznany.

Przedstawiciele Księgi rekordów Guinnessa poinformowali, że nie udało się potwierdzić, że Singh rzeczywiście jest stulatkiem. Chociaż w jego paszporcie widnieje data urodzenia „1 kwietnia 1911 r.”, to maratończyk nie ma aktu urodzenia, który potwierdzałby, że właśnie wtedy przyszedł na świat. Jako dowód nie został także uznany list od królowej Elżbiety II, w którym monarchini gratuluje Singhowi ukończenia 100 lat.

Jak powiedział trener stulatka, Harmander Singh w czasie, kiedy urodził się niedoszły rekordzista, w Indiach nie wydawano aktów urodzenia. Tę samą informację podał w oficjalnym piśmie indyjski rząd. Jako świadek wystąpił także dawny sąsiad Singha z Indii, który zaświadczył, że ma on 100 lat. Niestety, Księga rekordów Guinnessa nie uznała żadnego z tych dowodów.

Stulatek ukończył maraton w Toronto w czasie 8:25:16.  Jego przygoda z bieganiem rozpoczęła się 11 lat temu, po śmierci żony i syna. Trenuje codziennie, przebiegając każdego dnia dystans ok. 16 kilometrów. Imbirowe curry, herbata i poczucie szczęścia to według niego klucz do utrzymania wysokiej formy.

źródło: http://www.guardian.co.uk, www.wiadomosci.wp.pl