Maraton w Bostonie – tragiczny finisz

obrazek_news

Są takie miejsca, które w powszechnej opinii wydają się należeć do sfery sacrum. Oprócz miejsc kultu religijnego można zaliczyć tam z pewnością szpitale, domy opieki, wielkie wydarzenia kulturalne i sportowe. Wśród nich zawsze były i będą biegi maratońskie.

Przebiegnięcie maratonu to bowiem dla wielu śmiertelników dokonanie pozostające w sferze marzeń. Dla tych, którzy uczestniczą to wielkie emocje udzielające się całemu najbliższemu otoczeniu biegacza. To coś, co zmienia człowieka na lepsze i wyzwala w nim nieodkryte pokłady sił.

Niestety, imprezy masowe, w które zaangażowane są tysiące osób, to łatwy cel dla wszystkich, którym bliskie są ideały sprzeczne z duchem sportu. Terror wkradł się w przebieg maratonu, który 15 kwietnia odbył się w Bostonie.

W wyniku eksplozji ładunków wybuchowych zginęły co najmniej 3 osoby, a ponad 140 jest rannych, w tym wielu bardzo ciężko. Ładunki były podłożone w pobliżu mety i eksplodowały, gdy finiszowały osoby z czasami ok. 4:10.

*  *  *

W bostońskim maratonie uczestniczył nasz klubowy kolega, Rafał Warżała. Zawody ukończył z czasem 3:14:41.

Z wyniku nie jest do końca zadowolony, jednak jak mówi „w tej chwili nie ma już sensu rozpamiętywać tego, zwłaszcza w obliczu wydarzeń, jakie nastąpiły niedługo potem.”

Jak relacjonuje Rafał, początkowo nie miał on świadomości wydarzeń, które rozegrały się w okolicach mety. „Zdążyłem już odpocząć i przebrać się. Właśnie wsiadaliśmy z kolegami do metra, kiedy usłyszeliśmy wybuchy. Nikt z nas nie przypuszczał wtedy, że mogą to być bomby. Sądziliśmy, że to element oprawy biegu – np. fajerwerki. Dopiero kilka minut później dowiedzieliśmy się, jak było naprawdę.”

Jak podkreślił Rafał wyjątkowe wrażenie zrobiła na nim sprawna reakcja zarówno służb porządkowych i medycznych jak i będących na trasie ludzi. „Ewakuacja ludzi z miejsca, gdzie doszło do wybuchu przebiegła wyjątkowo sprawnie. Już trzydzieści sekund po eksplozji przerwano maraton. Nikt nie protestował, że nie ma możliwości kontynuowania biegu, odebrania medalu… Zdyscyplinowanie zawodników w tym momencie było naprawdę godne pochwały.”

Według Rafała polskie media zbyt dramatyzują przekaz, szukając raczej sensacji i podają czasem informacje znacznie mijające się z prawdą. Faktem jest jednak, że bez względu na to, kto stoi za zamachem, po raz kolejny uderzono w ważne dla Amerykanów symbole. Zorganizowano go w Dzień Patriotów podczas jednego z najstarszych biegów maratońskich na świecie, dodatkowo ładunek eksplodował także w bibliotece Kennedy’ego znajdującej się około 5 km od miejsca, gdzie znajdowała się meta maratonu.

Jak mówi Rafał obecnie wszystkie służby w mieście są postawione w stan najwyższej gotowości. Trwają poszukiwania sprawców zamachu.  

Powrót