Pasjonatka zdrowego stylu życia, a więc racjonalnego odżywiania się i aktywności fizycznej w różnych formach. Ponadto miłośniczka języków obcych i...

Jak przebiec pierwszy półmaraton? 25 czerwca w ramach Ciechanowskiego Święta Biegania spełniłam swoje biegowe marzenie i wystartowałam w swoim pierwszym półmaratonie.

Podczas tego wydarzenia zaplanowano rywalizację na dystansie 21,097 km, czyli trasę półmaratonu, która była atestowana, ponadto biegacze mogli sprawdzić swoje możliwości na trasie 10 km biegu, czy też 5 km biegu charytatywnego. Na wszystkich dystansach mogły wystartować osoby niepełnosprawne oraz niepełnosprawne poruszające się na wózkach inwalidzkich, a także osoby uprawiające Nordic Walking.

IMG_6977-1

Półmaraton Ciechanów 2016

Początkowo bieg miał rozpocząć się o godzinie 16, jednak w związku z awansem Reprezentacji Polski do 1/8 finału Mistrzostw Europy i na prośbę wielu uczestników Ciechanowskiego Święta Biegania, godzina wydarzenia została zmieniona na godzinę 19.  Dla wielu uczestników było to świetną wiadomością ze względu na możliwość obejrzenia meczu, jednak wielu biegaczy z tego względu zrezygnowała z udziału w biegu, ponieważ wiązało się to na przykład z utrudnieniami komunikacyjnymi. Mimo iż ja też kibicuję polskiej reprezentacji w piłce nożnej, nie byłam zachwycona zmianą godziny biegu. Obawiałam się, jak zareaguje mój organizm na tak późną godzinę biegu, ponieważ o takiej godzinie, w takich warunkach i takiego dystansu nigdy wcześniej nie biegałam.

20 minut spóźnienia

Bieg wystartował z 20 minutowym opóźnieniem. Razem ruszyli wszyscy biegacze startujący na poszczególnych dystansach. Dla mnie było to jednym z minusów tego biegu. Niestety przez pierwsze metry biegło się dość ciężko ze względu na osoby na wózkach, które podjeżdżały pod nogi, czy też biegnące dzieci, które kibicowały innym biegaczom. Jednak starałam się znaleźć w tym jakiś pozytyw i pomyślałam, że dzięki temu zacznę spokojnie i będę miała więcej sił na koniec. Do 6,5 km biegałam razem z Przemkiem- kolegą z Pszczółkowski Team i biegło mi się z nim bardzo dobrze. Później biegłam sama. Nie pamiętam dokładnie na którym kilometrze, ale możliwe, że około 13 km , biegacz przede mną „zaprosił” mnie do siebie, żeby było raźniej. Dogoniłam go, biegliśmy razem, do nas dołączył jeszcze jakiś biegacz. Biegliśmy we trójkę. Jeden gdzieś po drodze odpuścił, ja też miałam myśl, że może nie dam rady, że powinnam troszeczkę zwolnić, ale dałam radę, biegliśmy razem. Jednak później mój towarzysz odpuścił i biegłam sama. Zbliżając się do mety na chodniku spotkałam Szymona – drugiego kolegę z Pszczółkowski Team, którego towarzystwo obok bardzo mi pomogło. Do mety dobiegłam z uśmiechem na twarzy i spełnionym marzeniem.

Siły po biegu

Po biegu skorzystałam z posiłku regeneracyjnego i był to mój pierwszy raz, gdy jadłam po biegu coś oferowanego przez organizatorów. Na biegach, w których biorę udział zazwyczaj pojawia się kiełbasa, czy też grochówka, czyli rzeczy, których nie jem, dlatego zawsze biorę posiłek ze sobą. Tym razem organizatorzy zapewnili makaron z sosem truskawkowym i owoce. Myślę, że było to dużo lepszym rozwiązaniem od tłustych posiłków. Ponadto skorzystałam także ze strefy relaksu, gdzie masażyści zajęli się moimi nogami. Był to świetny sposób regenerację po biegu.

Pierwszy półmaraton w życiu

Ten bieg był dla mnie cudownym przeżyciem. Pierwszy półmaraton przebiegnięty ze wspaniałym samopoczuciem, uśmiechem na twarzy, bez kryzysów, a z radością i satysfakcją. Po raz kolejny wyszłam ze swojej strefy komfortu, przekroczyłam swoje granice i pokonałam słabości. Wbiegając na metę czułam się jak ZWYCIĘZCA. Bo tak naprawdę nikt nie przegrywa walcząc o swoje marzenia. Zwycięzcy nigdy nie rezygnują. Rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Po raz kolejny udowodniłam sobie, że jak czegoś bardzo chcę, to mogę to osiągnąć, jedyne czego potrzebuję to ODWAGA, a to związane jest z zaufaniem do siebie, podjęciem decyzji, ryzyka i ZAANGAŻOWANIEM.

IMG_6986-EditTo był mój pierwszy półmaraton i pierwszy taki dystans! Najpiękniejszy bieg jaki udało mi się do tej pory pokonać. Spełnianie marzeń, realizowanie swoich planów i osiąganie celów to czyni Nasze życie wspaniałym. I to chyba moja definicja szczęścia. Szczęście to też te małe rzeczy i drobne gesty dnia codziennego. Szczęście to ten moment, gdy biegniesz swój pierwszy półmaraton nie czując zmęczenia, szczęście to ta chwila, gdy obcy Ci ludzie krzyczą „Jesteś wielka”, szczęście to ten moment, gdy z uśmiechem mówisz: „Zrobiłam to!”.

Podium w debiucie

Życie jest wspaniałe, bo jest nieprzewidywalne. Zaskakuje mnie na każdym kroku. Wczoraj nie dość, że spełniłam swoje marzenie i WYGRAŁAM przekraczając metę, to okazało się, że byłam 8 kobietą na mecie i 1 w swojej kategorii wiekowej.