Myśliwska „piętnastka”

obrazek_news

W sobotę, 26 października 2013 odbył się IV Bieg Św. Huberta. Był to kolejny bieg z cyklu Grand Prix woj. Kujawsko – Pomorskiego. W związku z obchodami w tym roku jubileuszu 90. lat Polskiego Związku Łowieckiego w ramach Hubertusa odbyły się po raz pierwszy Mistrzostwa Myśliwych. Do Tucholi zjechało ponad 400 biegaczy z regionu i nie tylko oraz 65 kijkarzy biorących udział w zawodach Nordic Walking. Trasa biegu liczyła 15 km i przebiegała przez malowniczy aczkolwiek trudny teren leśny.

Pakiet startowy zawierający pamiątkowy kubek, wodę, puszkę z napojem gazowanym, baton czekoladowy oraz ulotkę informacyjną o regionie tucholskim po raz pierwszy odbierałem trzyetapowo, nr startowy, pakiet i chip w trzech różnych miejscach. Dobrze chociaż, że były usytuowane obok siebie. Po przygotowaniu się do biegu w szatniach udostępnionych przez OSiR Tuchola, w którym zorganizowano „centrum dowodzenia” Hubertusa oraz metę, zawodnicy przechodzili do autokarów dowożących biegaczy na przewidziany na godzinę 12 start. Był on usytuowany w oddalonej o około 10 kilometrów miejscowości Gołąbek. I tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie bo z 1,5 km, które trzeba było dojść z autokaru na start, zrobiły się 3 km. No cóż trasa „dojścia” na start, podana w regulaminie biegu nie posiadała atestu.

Po rozgrzewce z bydgoskim „odłamem” 4 Run udaliśmy się na linię startu, gdzie czekało nas kolejne zaskoczenie. Bez uprzedzenia, bez odliczania nagle rozległ się strzał, jak się okazało był to sygnał startu. Zawodnicy ruszyli przed siebie wąską żwirową ścieżką pokrytą w wielu miejscach błotnistymi kałużami, gdyż pogoda przed samym startem nie dopisała i przez godzinę obficie padało. Przez pierwsze 3 km biegło się przyjemnie po prawie płaskiej powierzchni, niestety dalsza część trasy bardziej przypominała crossy. Na trasie zabrakło kibiców, słychać było tylko dźwięki przyrody i ciężkie oddechy walczących ze sobą rywali. Od 12 km trasa biegu prowadziła drogą asfaltową – niestety pod górę i z wiatrem w oczy. Jednakże niewygody na trasie odeszły w cień, gdyż na metę wbiegłem z nową „życiówką” na 15 km – 1:09:09, a na szyi zawisł piękny pamiątkowy medal. Zawodnikom wbiegającym na usytuowaną na sali gimnastycznej tucholskiego OSiR-u metę przygrywała Reprezentacyjna Orkiestra Lasów Państwowych i Powiatu Tucholskiego, która w przepięknym stylu wykonała m.in. muzykę z filmu Piraci z Karaibów. Na mecie jak i na trasie nie było żadnej opieki medycznej, więc kolejne zaskoczenie, gdyż z uwagi na ostatnie wydarzenia wydawać by się mogło, że takowej będzie sporo. Na szczęście nikt pomocy nie potrzebował, św. Hubert czuwał. Strudzeni biegacze mogli się posilić smacznym bigosem myśliwskim i ciepłą kiełbaską. Gdy już wszyscy biegacze przekroczyli linię mety rozpoczęły się przygotowania do dekoracji zwycięzców poszczególnych kategorii oraz losowania nagród (jak zwykle żadna nie trafiła w moje ręce). Zmęczony lecz zadowolony z osiągniętego wyniku udałem się wraz z rodziną w drogę powrotną do Bydgoszczy.

Wyniki bydgoskich „4Runowców”:

Bartosz Kryske 0:56:30

Tomasz Biesiada  0:58:49

Piotr Bucław 1:02:46

Michał Skarwecki 1:09:09

Bogumił Moroszczak 1:08:12

Tekst i zdjęcia: Michał Skarwecki