Na szatańskiej trasie Runmageddonu

obrazek_news

12 morderczych kilometrów, a na trasie ogień, woda, drużyna Rugby i wszelkie możliwe nieszczęścia

Podczas sopockich zawodów organizatorzy Runmageddonu wydłużyli dystans do 12 km, na którym zdołali zmieścić 70 różnych przeszkód. Z prostego wyliczenia wynika, że zawodnicy  pokonywali przeszkodę średnio co 172 metry.

Uczestnicy Runmageddonu Classic zmierzyli się m.in. z wysokimi ścianami, okopami, pionowymi i skośnymi siatkami. Przenosili ciężary i brnęli po pas w morskiej wodzie oraz czołgali się w piachu. Trasa biegu prowadziła również przez stajnie na sopockim Hipodromie. Nie zabrakło przeszkód znanych z poprzednich edycji Runmageddonu m.in. przeszkody ogniowej i lodowej, na którą organizatorzy przez 3 godziny zużyli 4 tony lodu.

Runmageddon powróci na Pomorze już na wiosnę, 11 kwietnia na sopockim Hipodromie zostaną rozegranie zawody Runmageddon Rekrut.

Jeśli chcecie przeżyć podobne biegowe piekło, istnieje również taka możliwość na trasie w Warszawie.

Najszybciej z 12 km trasą i 70 przeszkodami poradził sobie Andrzej Tokarz z BeskidTV, który dotarł do mety w czasie 01:09:02. Wśród kobiet zwyciężyła Iwona Januszyk (Street Workout Gdynia) z czasem 01:23:01.  Najlepszych zawodników dekorował Dariusz „Tiger” Michalczewski.

W klasyfikacji drużynowej najlepsza była drużyna TEAM CROW Gdynia, przed Aktywną Fabryką, oraz zespołem Street Workout Gdynia. Zwycięzcy tej klasyfikacji nie tylko najszybciej pokonali trasę, ale również wystawili najliczniejszą ekipę liczącą ponad 70 osób.

fot. Ola Bukanowska, Karolina Soitz, Ania Sulik

Powrót