Sport jest dla mnie stylem życia, zabawą, często próbą charakteru. Towarzyszy mi od najmłodszych lat. Teraz nie wyobrażam sobie żyć...

… czyli The Color Run pozytywnie.

Tego biegu nie trzeba nikomu chyba przedstawiać. Color Run reklamowany jest jako najszczęśliwszy i najbardziej kolorowy bieg na świecie! Czy taki był rzeczywiście? Co jest w nim tak wyjątkowego, że przyciąga biegaczy z całego świata? 

Ideą The Color Run jest zarażenie ludzi pozytywnym myśleniem oraz zainteresowanie ich sportem i zdrowym stylem życia. The Color Run, to 5 km, podczas których każdy uczestnik, co kilometr zostanie obsypany kolorowym proszkiem. Nieistotne czy dany dystans przebiegniesz, czy przejdziesz. Najważniejsze, abyś świetnie się bawił. Warto podkreślić, że jest to bieg charytatywny, a pieniądze z pakietów przekazywane są na szczytne cele.

1111

Osobiście, nie trzeba było mnie namawiać do zapisania się na The Color Run w Warszawie. Poprzednia edycja zawładnęła moim sercem na tyle, by w tym roku również wystartować w stolicy. Jak ruszyły zapisy od razu się zapisałam. W sobotę rano wyjechaliśmy z Łodzi do Galerii Mokotów. Tego dnia pakiety startowe odbierać mogły tylko osoby mieszkające poza Warszawą, co mnie ucieszyło, ponieważ dzięki temu nikt nie czekał w długiej kolejce.Wybrałam pakiet podstawowy, więc w materiałowym woreczku Color Run’u dostałam koszulkę, opaskę, tatuaże wodne i numer startowy. Wszystko odbyło się szybko i sprawnie. Dlatego już o godzinie 13 przebrani i podekscytowani mogliśmy zameldować się na Stadionie Narodowym.

color run 2016

W tym roku w trakcie zapisów każdy mógł wybrać nie tylko rodzaj pakietu, ale i godzinę startu. Cała nasza drużyna zapisała się na 14. To był doskonały wyrób, ponieważ mimo, że pierwsze osoby wystartowały o wyznaczonej godzinie, my usłyszeliśmy wyczekiwane 3,2,1…..START, aż 40 minut później!

color run 2016 start

Czekanie w niesamowitym upale i brak wody (zapomniałam wziąć jej z samochodu…duży błąd!) odpłaciło mi się w trakcie biegu. Na szczęście moi towarzysze nastawieni byli głównie na zabawę, więc większą część trasy przeszliśmy na zmianę z lekkim truchtem.

color run

Przyznaję, że za każdym razem, kiedy przebiegałam przez kolorową bramkę czułam się jak mała dziewczynka. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Chciałam pokolorować siebie jeszcze , jeszcze bardziej! Niby to tylko zabarwiona mąka kukurydziana, a daje tyle radości!

color run warszawa

Cały bieg zajął nam chyba z 45 minut. Nie jest to dobry wynik, jak na 5 km, ale nie o to tu chodziło. Start w The Color Run to gwarancja ogromnych wrażeń. Tutaj można poczuć, że bieganie to coś więcej niż rywalizacja, to niesamowita radość i aktywnie spędzony czas ze znajomymi.

Nie chodzi o czas

Każdy mógł tutaj biec, iść lub truchtać. To nie miało znaczenia, najważniejsze, by dotrzeć do mety. Ja nie skupiałam się na wyniku lub czasie. Za każdą bramką musiałam się oczywiście zatrzymać i uchwycić tę radosną chwilę. Dopiero na mecie czekała na nas woda, medal i proszek, który mieliśmy rozsypać pod sceną w jednym, wielkim, kolorowym wyskoku.

color run warszawa sportowe głodomory

Podsumowując, mogę powiedzieć, że za rok na pewno zapiszę się na ten niezwykły bieg, zabierając ze sobą jeszcze więcej amatorów biegania. The Color Run to bardzo interesujące przeżycie, które pokazuje,  że nie musisz być w super zaawansowanej formie, by cieszyć się aktywnością. Niestety mojej uwadze nie umknęły minusy, nad którymi organizatorzy mogą popracować na przyszły rok. Myślę, że po przekroczeniu linii mety powinni stać wolontariusze z medalami i wodą. Teraz staliśmy w gigantycznej kolejce, nikt nie wiedział, w którym namiocie rozdawana jest woda, a gdzie medale. To wprowadzało lekki chaos. Mimo to doceniam, że w tym roku były piękne, tropikalne medale,które stanowią cudowną pamiątkę.

Do zobaczenia za rok na kolorowym starcie i mam nadzieję, że będzie nas jeszcze więcej niż w tym roku.

PS. Niebieski proszek bardzo trudno zmyć z ciała 🙂