Pobiec czy pojechać – oto jest pytanie

obrazek_news

Pokonując trasę maratonu walczyć trzeba z własnymi słabościami, niekiedy pogodą. Niektórzy jednak próbują ukraść dobry czas walcząc z przepisami. Taki właśnie sposób znalazł angielski biegacz Rob Sloan, który większość trasy (32 km) pokonał… autobusem. To niechlubne zdarzenie miało miejsce podczas Kielder Marathon w hrabstwie Northumberland.

Sloan dotarł na metę jako trzeci. Uzyskał czas 2:51.00, czyli o 21 minut lepszy od rekordu życiowego. Oszustwo wyszło na jaw, gdy kilka osób potwierdziło, że widziało 31-letniego Sloana wysiadającego z pojazdu nieopodal mety. Sam zawodnik początkowo się nie przyznawał, ale w końcu musiał ulec pod naporem niepodważalnych faktów.

Zawodnik został usunięty z klubu Sunderland Harriers. Grozi mu ponadto dyskwalifikacja i zakaz startu w maratonach – napisał brytyjski dziennik „The Telegraph”.

Dyrektor imprezy, były rekordzista świata na 1500 m, wicemistrz olimpijski z Los Angeles Steve Cram przyznał, że od początku wynik Sloana budził jego podejrzenia.  – Był jedyną osobą, która przebiegła szybciej drugą część dystansu – powiedział.

źródło: www.sportowefakty.pl