Biegam, sprawdzam się, przesuwam granice, wyznaczam kolejne cele, które motywują, ale przede wszystkim mam z tego radochę! :) RUNHAPPY !!!

Od ugryzienia minęło już kilka dni… Na razie nic się nie dzieje, ale jak długo jeszcze….. ale to tylko kwestia czasu…

W sobotnie popołudnie wybrałem się na bieganie po Trupim Lesie, nic nie zapowiadało apokalipsy jak miała się wydarzyć… Razem z dużą grupą śmiałków tego dnia stanąłem na polanie w Trupim Lesie, aby zmierzyć się z hordą wygłodniałych, przerażających zombie. Pogoda nas nie rozpieszczała, było zimno i wietrznie, a na dodatek tuz przed moim startem zaczął padać grad. Punktualnie o 13:30 stanęliśmy gotowi do walki o przeżycie.

14890314_1271868229552527_7631334351247798868_oStrzał startera i pobiegliśmy.  Każdy z nas miał cztery szarfy – „życia” które zombiaki miały próbować nam zabrać. Biegłem w grupie razem z Marcinem,  z którym znamy się z Parkrunu Warszawa Praga.  Taktyka na bieg była prosta- nie dać sobie zabrać szarfy. Ale to łatwo powiedzieć :)

Pierwszy kilometr biegniemy spokojnie, grupa trochę się rozciąga, nagle tuż przed zakrętem widzimy już z daleka pierwszą grupę zombiaków – postanawiam przebiec koło nich bardzo szybko – jednak ta taktyka się nie sprawdza – tracę tu pierwszą szarfę :(

Potem znowu spokojny bieg. Jednak padający wcześniej deszcz i grad spowodował że w lesie zrobiło się mokro i ślisko. Po jakimś czasie przestaję już uważać na kałuże i nie omijam ich, biegnę dalej.

Po kilkuset metrach kolejna horda zombie na trasie – tu staram się przebiec w środku naszej grupy – jednak znowu tracę kolejne „życie”

14882343_1271859312886752_8523136958633117043_oBiegniemy dalej  – zombie jest coraz więcej. Przy następnej grupie ślizgam się na błocie i ląduję na tyłku :) niestety tracę tu kolejną szarfę :(

Po kolejnym kilometrze widzimy z daleka na środku drogi tylko jednego zombie. E tam damy radę przebiec, jakże się myliliśmy. Nagle z trawy zrywa się zombiak zamaskowany siatką maskującą – wrażenia rewelacja, z boku wychodzą kolejne zombie nie wiadomo skąd. Tracę czwartą szarfę – jestem zarażony :)

14890460_1272236149515735_5553444492191150230_oDo końca biegu jeszcze tylko nieco ponad kilometr. Decyduję, że będę osłaniał Marcina przy kolejnych grupach zombie, on ma też tylko już jedno życie. Ta taktyka się sprawdza :)

14917309_1271868729552477_7472439767343049823_oUdaje się nam dobiec razem do mety ratując chociaż jego :) Na metę wpadamy mokrzy i ubłoceni. :) Otrzymuję wspaniały niepowtarzalny medal – chociaż infected :)

14856180_1271891549550195_8105501946857140595_o

14914685_1276650832399593_1015374735_nPodsumowując – impreza rewelacyjna. Jako fan filmu Resident Evil i serialu Walking Dead bawiłem się znakomicie. Wspaniale ucharakteryzowane zombiaki, leśna trasa i pogoda która nadała całej imprezie niesamowitego klimatu – to musiało się udać.

Chociaż nie jestem fanem biegów polegających na pokonywaniu jakiś przeszkód w trakcie biegu – to ta impreza spodobała mi się bardzo. Ogromne brawa dla uczestników udających zombie i organizatorów.

14915268_1271862816219735_5767687662509670437_nNa pewno tu wrócę w kolejnej edycji i tym razem nie dam się im pokonać :)