Scott Jurek – ultra-pasjonat

obrazek_news

Ultramaratończyk, trener, fizjoterapeuta, chodząca, a właściwie biegająca legenda. Pierwszy maraton przebiegł w wieku 20 lat. Potem było już tylko lepiej.

W Jurku uwielbiamy to, że jego korzenie sięgają Polski, więc przy sporej dawce optymizmu możemy twierdzić, że jest on naszym narodowy dobrem, genialnym towarem eksportowym. No i mówiąc o nim po nazwisku nadal czujemy, jakbyśmy wołali go po imieniu 🙂

Jednak niewątpliwie tym, co zasługuje u Scotta na największy podziw, są jego sportowe wyniki. Więź z naturą nawiązał już w dzieciństwie, kiedy wraz z rodziną przemierzał lasy rodzimej Minnesoty. Talent do biegania na długich dystansach odkrył trenując w szkole. W 1994, 20-letni wówczas Scott, za namową przyjaciela, po raz pierwszy wystartował na dystansie 50 mil. To ostatecznie utwierdziło go w przekonaniu, że ultra maratony będą jego sposobem na życie.     

5 lat później zaskoczył wszystkich. Stanął na starcie Western States (dystans 100 mil, czyli 161 kilometrów) – najbardziej prestiżowego i jednego z najstarszych i najtrudniejszych ultramaratonów na świecie. Jego kalifornijska trasa zaczyna się nad jeziorem Tahoe, biegnie przez góry Sierra, żeby po wielu wzniesieniach zakończyć się za Sacramento. A wszystko w okrutnym skwarze. Jurek nie tylko wystartował w tym morderczym biegu, mierząc się z doświadczonymi zawodnikami. On ten morderczy bieg wygrał. Siedem razy z rzędu!!! Stając się, co oczywiste, żywą legendą ultramaratonu.    

W 2005 roku Scott, tradycyjnie już, zatriumfował w Kalifornii. Tym razem jednak czuł niedosyt. Dlatego postanowił wystartować jeszcze w morderczym Ultramaratonie Badwater na dystansie niewyobrażalnym dla przeciętnego śmiertelnika – 135 mil czyli 217 kilometrów. W obydwu biegach wziął udział tego samego lata, mając zaledwie dwa tygodnie na regenerację. I znowu wygrał!

Rok później odpuścił sobie start w Western States, dając szansę innym. Za to po raz drugi wystartował w Badwater. I… to się robi powoli nudne 😉 … wygrał!     

Ale nie tylko biegiem Scott Jurek stoi. Wchodząc na jego twitter (http://twitter.com/scottjurek) w opisie na drugim miejscu, zaraz po „ultra maratończyku” widnieje „wegan”. Ten sportowiec obdarzony imponującą kondycją nie je mięsa, ani żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego! Stając się tym samym propagatorem tego rodzaju diety i zdrowego stylu życia, w zgodzie z naturą.

Scott jest w swych działaniach niezwykle uduchowiony. O bieganiu mówi tak: „Z całą pewnością jest w tym jakaś magia. Prawdę mówiąc, to właśnie te chwilowe przebłyski głębszego spojrzenia na rzeczywistość są tym, co sprawia, że ciągle robię to, co robię. Myślę, że to odczucie jest wspólne dla wszystkich sportowców, po prostu każdy inaczej je opisuje. W moim przypadku będzie to, kiedy całe to szaleństwo wokół mnie, pęd do wygranej, ból fizyczny i psychiczne cierpienie dochodzą do granicy która jest niemal nie do zniesienia, tak że muszę szukać głębiej. To właśnie w tych momentach coś pęka i otwiera mnie na to niezwykłe doświadczenie, nagle czuję się nie tylko nie do powstrzymania, ale wręcz całkowicie pozbawiony wszelkich granic. Udział w zawodach stał się dla mnie lekcją osiągania tego stanu, do którego nie potrafiłem dotrzeć w żaden inny sposób. Czasem postrzegam te biegi jako podróże duchowe zamknięte w krótkim wymiarze niecałych 24 godzin. Demony twego jestestwa wypełzają, aby dręczyć możliwością najgłębszego odczuwania samego siebie w tym najbardziej krytycznym momencie słabości. Aby poradzić sobie ze 100 milami trasy jestem zmuszony znaleźć taką część siebie, która nie podda się wizjom przegranej, która będzie w stanie w zgodzie z samą sobą dobiec do mety, ponad tym wszystkim, zwycięska. Aby to osiągnąć, naprawdę muszę czasem sięgać bardzo głęboko.” (źródło: Evets Sivad, http://vegie.pl/topics215/1894.htm )

Pełną biografię Scotta Jurka, jego kalendarz i galerię zdjęć znajdziesz na jego oficjalnej stronie: www.scottjurek.com

foto: www.bushwalking.org.au; www.ultrarunning.com; www.allwedoisrun.com