Usportowiona od dziecka. Pasjonatka sportów wytrzymałościowych. Zakochana w triathlonie. I choć ciężka ta miłość, to jednak warta poświęcenia! Cele sportowe...

Czyli triathlon dla kobiet. Dlaczego nie ma się czego bać, dlaczego można a nawet trzeba spróbować swoich sił.

Challenge Poznań 2016

Na tegorocznej Poznańskiej imprezie wystartowało łącznie 411 kobiet. Na dystansie sprinterskim było ich 109. Na „olimpijce” ścigały się 172 kobiety. Na metę połówki dotarło 57 pań, a dystans długi ukończyło 49 zawodniczek. Do tego w sztafetach, startujących pań było 24.

upragniona meta Enea Challenge Poznań

Większość z nich to osoby na co dzień pracujące, zajmujące się domem i rodziną. A mimo to startujące i walczące o wysokie lokaty. Z roku na rok rywalizacja kobiet przybiera coraz to ciekawsze barwy. Przybywa zawodniczek w kategorii PRO. W siłę rosną kategorie wiekowe, szczególnie K 25-29, 30-34 oraz 35-39. Coraz częściej wynik poniżej 5 godzin na popularnej połówce, nie jest wielkim problemem. Dystans Ironman też zagościł już w naszych planach startowych. I choć nigdy nie dorównamy pod względem liczebności panom, to czasy gdzie było nas tylko 3 w kategorii, poszły w niepamięć.

Podczas Poznańskiej imprezy, na szczególną uwagę zasługują 2 panie. Ewa Bugdoł i Laura Siddal. Nasza rodaczka została Mistrzynią Europy na dystansie długim. Wygrała z czasem 9:02:08 co dało by jej 17 miejsce wśród panów. Natomiast Laura Siddal, zwyciężczyni dystansu średniego, ze swoim wynikiem uplasowała by się na 10 miejscu wśród mężczyzn. Na pozostałych dystansach Panie również nie dały za wygraną i tak na sprincie, pierwsza zameldowała się na miejscu 17, a na olimpijce na miejscu 26.

Kobiety w triathlonie

Co jest przyczyną tego przyrostu? Gdybam, na swoim przykładzie i na osobistych obserwacjach. Wiara we własne możliwości. Udowodnienie sobie, że niemożliwe nie istnieje. Większa niż kilka lat temu świadomość siebie. Oczywiście aspekt sprzętowy! 10 lat temu trudno było kupić rower szosowy w rozmiarze 50, a co dopiero marzyć o zakupie czasówki. Dzisiaj mamy ogromny dostęp do „szosówek” i „czasówek”, a producenci prowadzą wyścig o klientki. Widok biegających i jeżdżących na rowerach kobiet nikogo już nie dziwi i co najlepsze nie bulwersuje. Na nasze szczęście wizja kobiety jako tzw. kury domowej odeszła na zawsze! (mam nadzieję 🙂 )

Drogie Panie, nie bójmy się podejmować wyzwań. Jakichkolwiek, nie tylko sportowych! Choć wpis dotyczy sportu, bo dzięki niemu radzimy sobie lepiej z przeciwnościami losu i z przeszkodami jakie stawia nam życie. Rośniemy w siłę z dnia na dzień i choć jesteśmy czasem w dołku, to potrafimy w tempie ekspresowym się z niego wydostać.

Do zobaczenia na starcie! 🙂