"Wciągam nogę w skarpetę, rzucam nutę w eter. Będę lecieć z impetem, tu mam dres, w domu modny sweter..."

Super miejsce na debiut. Od pierwszej fascynacji medalem zawieszonym na szyi i wszystkim tym, co dzieje się pomiędzy startem a metą, parę latek już u mnie zleciało. Wciąż biegam, startuję, organizuję, ale z roku na rok jakby trochę inaczej. Tym razem pojawiłam się na Super Triathlon Mielec, ale nie jako zawodnik…

Ostatnio stwierdziłam, że na tle moich ultra-koleżanek i kolegów jestem trochę jak „niedzielny kierowca” na autostradzie w okresie świąt. Przebywam wśród tych pędzących, poważnie trenujących, biegających po Saharze, Mount Blanc, startujących w Rzeźnikach, Diablakach i MIUT, ale sama wciąż „słabo włączam się do ruchu”. Na zawodach coraz częściej zamiast z przygotowaną formą pojawiam się z… aparatem! Jak fotoradar łapię biegaczy na dużych prędkościach. Polubiłam to! W końcu oprócz bycia kierowcą, czasami fajnie jest pobyć także pasażerem oglądającym drogę przez szybkę… nawet jeśli to szybka aparatu. Dziś z dużą dozą spokoju stwierdzam nawet, że nie ma w tym nic złego, bo przecież każdy ma swój Mount Everest i swoją Saharę na którą jeśli tylko zechce, może zapracować. Nie chodzi tu jednak o stawianie sobie ekstremalnych wyzwań. Bardziej o to, że zawsze jest czas, by spokojnie wybrać wóz, którym zamierzamy wyjechać, zrobić przegląd techniczny, dolać paliwa do baku i nie rozglądając się na boki realizować nowy cel, nową drogą, zupełnie bezpiecznie…

Sportowa obwodnica! Od piłki nożnej do biegania

Wczoraj w moim rodzinnym mieście – Mielcu – odbyła się pierwsza edycja nowego wydarzenia pod nazwą „Super Triathlon Mielec”. Sytuacja niecodzienna, bo odkąd pamiętam sport dla amatorów nie był mocną stroną tego miasta. Kiedyś niezwykle popularna była tu za to piłka nożna. Złote czasy Stali Mielec, kolejne bramki Grzegorza Lato i pamiętny mecz z Realem Madryt. Później na pierwszy plan wysunęła się kobieca siatkówka z drużyną rywalizującą w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kolejną fascynację lokalnej społeczności wzbudziła piłka ręczna. Pamiętam jak hala pękała w szwach a kibice bili się o ostatnie wolne miejsca na spotkania męskiej Superligi. Dziś, rekordy frekwencji wśród kibiców krajowej 1. ligi znów święci drużyna FKS Stali Mielec zmierzająca „po dawny blask”. Bardzo dobre wyniki osiągaliśmy zawsze w chodziarstwie. Nie dalej jak 5 dni temu złoty medal Mistrzostw Polski w chodzie na 20 km przywiozła Paulina Buziak-Śmiatacz. Tuż za nią uplasowała się wychowanka LKS Mielec (obecnie zawodniczka AZS AWF Katowice) Katarzyna Golba. Dlaczego nawiązuję do popularności poszczególnych sportów i co ma to wspólnego z triathlonem? Chcę w ten sposób zauważyć, że mieszkańcy Mielca kochają sport i coraz częściej są w stanie w pełni się w niego zaangażować. Zawodowy, profesjonalny sport zawsze gdzieś się przewijał, amatorski nigdy wcześniej na dłużej tu nie zagościł. Patrząc na wczorajszą organizację mieleckiego triathlonu, w tej kwestii może się jednak sporo zmienić…

Zasady: 300 m basenu, 5 km stacjonarnego rowerka i 2 km biegu na które zabrakło… prądu! 😉

Na imprezę przyjechałam mocno spóźniona. Pracowałam do 16.00 a o tej właśnie godzinie wszystko miało się rozpocząć. Na pływaniu szybką fotką przyłapałam więc dopiero ostatniego zawodnika. Zasady rywalizacji były proste: 300 m basenu, 5 km stacjonarnego rowerka i 2 km biegu na elektronicznej bieżni. Nietypowo jak na triathlon, więc tym bardziej wzbudziło to moją ciekawość. Pływanie zwykle odbywa się na otwartym akwenie, bieg i kolarstwo również w naturalnym terenie. Forma mieleckiego triathlonu okazała się jednak dobrym rozwiązaniem dla osób rozpoczynających przygodę z triathlonem. Pojawiło się sporo debiutantów, którzy z radością ukończyli swój pierwszy w życiu start w tego typu imprezie. Po początkowym, sceptycznym podejściu do „stacjonarnych konkurencji”, stwierdzam jednak, że takie zawody są w naszym kraju niezwykle potrzebne. Każdy kiedyś zaczynał, bo gdzieś trzeba przełamać ten pierwszy strach. Mielecki triathlon dla wielu zawodników okazał się dobrą okazją do realizacji swoich pierwszych, nieśmiałych marzeń.

Wypływamy na szerokie wody. Dajemy radę!!!

Na basenie nikomu włos z głowy nie spadnie. W końcu do brzegu blisko a obok zawsze czuwają ratownicy. Stacjonarny rower też nie stanowi dużego problemu. Na pewno nie zepsuje się na trasie i w razie braku formy do kontynuacji zmagań, zawsze można po prostu z niego zejść. Z bieganiem pojawił się jednak mały problem. Okazało się, że prąd, który został dostarczony na imprezę nie był w stanie zasilić bieżni na których miała być rozgrywana ostatnia z konkurencji. Bieganie przeniesiono więc na znajdujący się tuż obok stadion. U niektórych przywołało to jednak piękne wspomnienia…

Zawodowcy pomagają w realizacji marzeń amatorów

Na moje zaproszenie, na imprezie pojawiła się Lubelska Grupa Triathlonu na czele z Barbarą Pudło – pięciokrotną Mistrzynią Polski w biegach na 800 m, 1500 m i sztafecie 4 x 400 m. Basia po wejściu na tartanową bieżnię z radością westchnęła: „Jak pięknie znów poczuć stadion!”. Domyślam się o czym w tym momencie pomyślała. Obudziły się w niej najlepsze wspomnienia z czasów wyczynowych startów. Może to dobrze, że ta stacjonarna bieżnia jednak nie wypaliła…? Dawna Reprezentantka Polski, dziś z powodzeniem święci sukcesy swoich podopiecznych, którzy dzięki jej trenerskiemu wsparciu znacząco poprawiają kolejne życiówki łykając sportowego bakcyla. Basia zawsze stawia przede wszystkim na dobrą zabawę i zdrową rywalizację wprowadzając do treningów i startów znakomitą atmosferę, która nakręca kolejne duże i małe sukcesy. Kiedy trzeba, potrafi też mocno przycisnąć swoich zawodników motywując ich do naprawdę ciężkiej pracy. Duży szacunek za to, co robisz Basiu! Myślę, że to ten wspaniały klimat, który tworzysz sprawia, że masz wokół siebie tylu fajnych ludzi, gotowych do podejmowania nowych wyzwań i zaliczania kolejnych, udanych startów.

Mielecki triathlon – pomyślny debiut!

Duży szacunek dla Stowarzyszenia „Zabiegani Mielec”, które podjęło się organizacji tego trudnego logistycznie wydarzenia. Tworzenie takich imprez w mieście, w którym nie ma tradycji amatorskich biegów jest znacznie trudniejsze, niż gdziekolwiek indziej. To trochę jak wylewanie fundamentów pod nowy dom. Mam nadzieję, że wspaniała impreza nie odejdzie w niepamięć i od teraz o organizację tego typu wydarzeń będzie w Mielcu znacznie łatwiej. Mocno trzymam za to kciuki, deklarując chęć aktywnego włączenia się w kolejne przygotowania. Gratulacje składam na ręce głównego organizatora wydarzenia i Dyrektora Zawodów – Damiana Gąsiewskiego, wolontariuszy Stowarzyszenia Klubu Młodych Liderów oraz sponsorów, którzy zapewnili atrakcyjne pakiety startowe i poczęstunek dla uczestników. W pakietach znalazły się m. in. chusty funkcyjne i czepki pływackie z logo organizatora, a także vouchery na siłownię, izotoniki i zapasy magnezu.


Super Triathlon Mielec 2017: wyniki

Mistrzostwa Mielca – mężczyźni

1. Jacek Tarasek (STC)
2. Michał Zieliński (Extreme Fitness)
3. Kacper Ciepiela

Najszybszy zawodnik spoza Mielca: Tomasz Dziorek

Mistrzostwa Mielca – kobiety

1. Oliwia Strugała
2. Zuzanna Fijałkowska (AZS AWF Kraków)
3. Aleksandra Nykiel

Najszybsza kobieta spoza Mielca: Katarzyna Prygoń (Lubelska Grupa Triathlonu)

Super Triathlon Mielec 2017: zdjęcia