"Wciągam nogę w skarpetę, rzucam nutę w eter. Będę lecieć z impetem, tu mam dres, w domu modny sweter..."

Dokładnie 15 lipca odbył się III Bieg Uliczny „Zarzecze na Pięć”. Frekwencja, wysokość opłaty startowej, sprawność organizacji, urozmaicenie i oznaczenie trasy, a także zapewnienie bezpieczeństwa, zawartość pakietów, dopasowanie koszulek czy pomiar czasu to tylko niektóre elementy podlegające ostatecznej ocenie. Jest kilka powodów, dla których nota dla tego biegu może być tylko jedna…

Małe imprezy biegowe w amatorskim świecie sportu są według mnie strzałem w 10. Dlaczego? „Zarzecze na 5” to jeden z biegów, o którym dowiedziałam się od znajomych. Pierwsza reakcja? Chętnie przyjadę, ale gdzie to w ogóle leży? Okazuje się, że Zarzeczy w Polsce trochę jest… Wikipedia podpowiada, że w samym woj. podkarpackim aż 4!

LOKALIZACJA

Zachęcenie do odwiedzenia gminy to zatem pierwszy punkt na konto organizatora i miejscowych samorządowców. O gminie, w której coś się dzieje, zawsze chętniej się mówi. Politycy i urzędnicy powinni o tym pamiętać. Bieg jest przecież najlepszą okazją do dobrej autoprezentacji. Szczególnie wobec osób, które w innym wypadku pewnie nie miałyby okazji tu zawitać. W kwestiach lokalizacji, liczy się staranność w informowaniu uczestników o dojeździe, możliwych utrudnieniach i warunkach przygotowania się do biegu. W tym elemencie Organizator spisał się znakomicie. Jeszcze przed startem odpowiedzieli na wszystkie moje wątpliwości i pytania. Prawie 150 uczestników bardzo sprawnie odebrało swoje pakiety. Wolontariusze wskazali szatnie i toalety przypominając minuty pozostające do startu. Wszystko uprzejmie i z uśmiechem na twarzy. Mimo oficjalnego braku depozytu, przyjęli też reklamówkę i plecak, które zabezpieczyli w zamkniętym, nadzorowanym pomieszczeniu. Pełne dostosowanie do sytuacji. Brawo!

FREKWENCJA

Jeśli z roku na rok frekwencja wzrasta, można się tylko cieszyć. Ciekawostką jest fakt, że Zarzecze (pow. przeworski) liczy zaledwie 1585 mieszkańców, tymczasem w biegu wzięło udział blisko 150 zawodników!!! Myślę, że to spory sukces, który warto podkreślić. Bieg staje się coraz bardziej rozpoznawalny i z roku na rok może być już tylko lepiej.

PAKIETY

W pakietach startowych, zgodnie z zapowiedzią Organizatora, znalazł się numer startowy, chip do pomiaru czasu, smycz, torba na zakupy, długopis, zniżki od Brooks Running, izotonik w ekologicznej puszce, woda i pamiątkowy T-shirt. Miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że dorzucona koszulka okazała się techniczna. Za taką cenę pakietu, to naprawdę super sprawa. Zwłaszcza, że jest dobrze dopasowana. „Eska” to„eska” (nie koszulka do spania). Niektórzy organizatorzy zapominają o tym, że oprócz męskich rozmiarów są jeszcze damskie. Tu wszystko leży, jak trzeba. Mam nadzieję, że „Pamiątka z Zarzecza” będzie mi służyła na wielu treningach. Na mecie czekał też miły dla oka medal i grillowana kiełbasa, która w tym wypadku zniknęła znacznie szybciej, niż zmęczenie.

WYSOKA TEMPERATURA, GORĄCE EMOCJE

Tego dnia temperatura zupełnie nie oszczędzała biegaczy. Nie wiem ile było stopni, ale bieg nie należał do najłatwiejszych. Tym razem, byłam do niego dosyć dobrze przygotowana. Nie ostudziłam jednak swoich startowych emocji i wraz z wystrzałem z pistoletu, bezmyślnie poleciałam za czołówką. Tempo startu było dla mnie zdecydowanie zbyt mocne a kolejne podbiegi odarły mnie tylko z sił. Widać, że dawno nie startowałam. Poczułam jakiś niesamowity głód biegania pomieszany z totalnym brakiem rozsądku. Po 2 kilometrach trasa bez skrupułów zweryfikowała szalone pomysły i w połowie biegu moje tempo znacząco spadło. Resztę biegu po prostu dokończyłam wykorzystując resztki zachowanych sił. Na mecie okazało się, że życiówki, którą założyłam przed startem, nie było, ale wynik wystarczył na 2. miejsce w kategorii wiekowej. Fajnie – pomyślałam. Zawsze to jakaś motywacja do treningów i nowa statuetka do przyozdobienia pokoju.

Bieg zapamiętam na długo – nie tylko z powodu nagrody, ale przede wszystkim z powodu wspaniałej atmosfery i miłego przyjęcia. Zawsze przyjemnie będzie tu wracać. Zarzecze stanęło na wysokości zadania, Zarzecze zasłużyło na solidne 5! Dziękuję Organizatorom i Wolontariuszom. Do zobaczenia za rok!