Kinabalu to Park Narodowy w Malezji, a buty te stworzone są wręcz do biegania po parkach bardziej i mniej cywilizowanych. Trailowy model w zmaganiach m. in. na trasie do Kijowa. W rękach Sandry i Oswalda z Wild for The Run

Kij na balu? Czemu nie! J

Taka była, krótko mówiąc, nasza pierwsza reakcja po tym jak do testów zaproponowano nam Scotty KINABALU J Oczywiście Kinabalu to Park Narodowy w Malezji, a buty te stworzone są wręcz do biegania po parkach bardziej i mniej cywilizowanych.

„The ultimate lightweight trail machine” napisał o nich na swojej stronie producent, dlatego postanowiliśmy sprawdzić czy takie z nich trailowe maszyny 🙂

Nie jesteśmy ekspertami od obuwia, więc nie będziemy pisać o technologii, konstrukcji podeszwy, dropach, itp. Chcemy podzielić się tym, jak trzymają się one nogi amatora.

Pierwsze uczucie po założeniu buta to niesamowita lekkość – Oswald biega we wkładkach, więc tym bardziej zwraca na to uwagę. To miłe, bo nasze dotychczasowe doświadczenia z butami do przełajów raczej wiązały się z butami przyczepnymi, ale dość ciężkimi. Buty są neutralne, więc można spokojnie dopasować do nich indywidualne wkładki. Stopa bardzo szybko i komfortowo się w nich układa i zrobienie za pierwszym razem 10 km przez Sandrę nie stanowiło problemu.

Na szlaku, poza asfaltem są to buty wymarzone: lekkie, dające jednocześnie potrzebną przyczepność przy biegu po opadającej ziemi, przeskakiwaniu nad korzeniami czy lianami (patrz biegi górskie w Falenicy).

I właśnie w takich warunkach sprawdzają się one najlepiej – trochę błota, lodu, śniegu, leśne ścieżki i pagórki czy ulewny deszcz – to żywioł dla tych butów.

Kostka trzyma się stabilnie, a stopa ląduje bezpiecznie. Przemokły nam raz, ale podczas tego ulewnego deszczu przemókł nawet Bałtyk, więc nie możemy mieć zastrzeżeń. Poza tym przypadkiem, po biegu w lekkim deszczu czy śniegu, stopa nadal była sucha.

Najdłuższy dystans, jaki w nich zrobiliśmy, to ok. 25 km i o ile bieg po ziemi czy poboczu cieszył nasze stopy, to parę kilometrów po asfalcie, to maksimum jakie polecamy. Akurat tyle żeby dobiec do następnej leśnej ścieżki 🙂 Oczywiście jest to but, w którym można pobiec 5 czy 10-kilometrowe przełajowe zawody, ale żmudne treningi szybkościowe już mogą być trochę męczące. Raczej polecilibyśmy je do długich leśnych wybiegań.

Żywa kolorystyka i agresywny design oczywiście przyciągają uwagę i pomagają odstraszać dzikie psy dingo i wilki, bo żadnych nie widzieliśmy 🙂

Oswald i Sandra z Wild for The Run