Witajcie, cała biegająca społeczności. Od 2008 r. jestem pozytywnie zakręconym biegaczem amatorem a od 4 lat również emerytem. Bieganie po...

Pewnie wielu z Was zastanawia się nad skutecznością treningu Metodą Phila, czy warto ryzykować dość długi okres treningowy nie mając pewności czy uzyskane efekty zrekompensują ten poświęcony czas. Najlepszą rekomendacją dla wiarygodności tej szkoły biegowej mogą być wyniki uzyskiwane przez znanych sportowców. Dzisiaj przedstawię opinie dwóch znanych amerykańskich triathlonistów.

Jednego zresztą już wspominałem w pierwszym artykule z tego cyklu. Obydwu, w swojej zawodowej karierze, korzystało ze współpracy z doktorem Maffetonem stosując się do jego zaleceń a w szczególności w zakresie treningu według wyliczonego maksymalnego idealnego tętna aerobowego czyli Formuły 180.

0205_89A

Mark Allen

To pierwszy z nich. Sześciokrotny zwycięzca Hawaii Ironman w latach 1989-1995 (w 1994r. nie startował) to jest Mistrzostw Świata Triathlonistów. Przygodę ze sportem rozpoczął od treningu i startu w zawodach pływackich. Jego pierwszym mottem było proste zdanie: „Rób więcej, szybciej!” Trenował dużo i na wysokich obrotach pływając po kilka mil dziennie coraz szybciej i szybciej. Okazało się, że trening przynosi rezultaty w postaci zajmowania czołowych miejsc podczas  zawodów ale niestety powoduje też bardzo często kontuzje. W 1982 roku Mark podjął decyzję o spróbowaniu sił w nowej dla niego dyscyplinie czyli triatlonie. Mniej więcej po pierwszych dwóch latach trenowania triathlonu miał okazję spotkać Phila, który wówczas już przygotowywał wielu amerykańskich triathlonistów, zresztą z sukcesami. Reakcja Marka na zaproponowaną Metodę była łatwa do przewidzenia, skomentował ją jako zwariowaną bo jak można wolniej trenować aby szybciej startować? Po długiej rozmowie dał się jednak przekonać do niej mimo, że była kompletnie różna od tej, którą do tej pory stosował. Kilka lat treningu przyniosło efekty w postaci zdobytych tytułów a ostatni z nich wygrał w wieku 37 lat. Po latach spędzonych z Formułą 180 Mark radzi aby wychodząc na trening swoje ego zostawić w domu ponieważ cierpliwość to cecha, która bardzo się w Metodzie przydaje. Jeśli chcesz widzieć szybki postęp to zapomnij o niej jeśli jednak chcesz osiągać maksimum swoich możliwości w przyszłości to powinieneś spróbować.

 

Mike Pigg ITGP Oceanside 1996
Mike Pigg ITGP w Oceanside 1996

Mike Pigg

To drugi sportowiec, który zdominował zawody triathlonowe w końcówce lat 80-tych zeszłego wieku i praktycznie wygrywał na przemian z Markiem, prawie wszystko do połowy lat 90-tych, kiedy to zakończył karierę sportowca. Na swoim koncie ma tytuł pierwszego Zdobywcy Pucharu Świata w Triatlonie w 1991r.

Kiedy, w 1988r., po pierwszych 4 latach treningu wzorowanego na przygotowaniach Scotta Moliny, najsłynniejszego ówcześnie triathlonisty, polegającym na pokonywaniu coraz dłuższych dystansów, osiągnął maksimum swoich możliwości a przy okazji złapał kilka kontuzji, po raz pierwszy usłyszał, że ma zwolnić na treningu po to aby w zawodach być szybszym. Pomyślał, podobnie jak Mark, że autor tego pomysłu po prostu zwariował jednak po bezpośredniej rozmowie z Philem również dał się przekonać do zastosowania się do jego Metody. W tym też czasie spotkał Marka i nawet wspólnie pod okiem Phila przez pewien okres trenowali.

Mike, jak sam przyznaje, słuchał treningowych wskazówek Phila opartych na Formule z uszami szeroko otwartymi. Jednocześnie w swojej diecie zminimalizował udział węglowodanów przetworzonych a w zamian zwiększył ilość spożywanych jaj, mięs, warzyw i świeżych owoców.

Jego maksymalne wyliczone tętno wynosiło 155 uderzenia na minutę i aby go nie przekraczać, mimo, że od kilku lat był zawodowym sportowcem, musiał często maszerować w czasie treningu biegowego i zwalniać pedałowanie trenując jazdę rowerem. Po 5 miesiącach treningów Metodą zauważył znaczące postępy ale brakowało mu przekonania, że w zawodach również się ona sprawdzi. Wystartował więc w zawodach triathlonowych w Sydney i wygrał je z dużym zdziwieniem, że z taką łatwością mu ta wygrana przyszła, zwyciężył zresztą wtedy również z Markiem. Po tym zwycięstwie był już przekonany, że założenia Metody sprawdzają się a dodatkowo trening nie powoduje przetrenowania oraz co chyba najważniejsze kontuzji. Pamiętacie z części pierwszej „Primum non nocere”? Wszystkiego czego potrzebujesz aby osiągać lepsze wyniki to monitor pracy serca i cierpliwość.

Hawaii Ironman

Osobiście, tylko te dwie wybitne postacie, zawodowych triathlonistów, przekonują mnie do kontynuowania treningów Metodą a innych przykładów również nie brakuje. Pewnie, że chciałoby się nie czekać paru miesięcy na pierwsze efekty ale skoro zawodowcy wykazali się cierpliwością to co taki amator jak ja, który nie zakłada sobie zdobycia medalu mistrzostw świata, tym bardziej, że po 3 miesiącach rekord życiowy na 10 km został poprawiony o grubo przeszło 3 minuty.