W Tekasie też biegają

obrazek_news

Za jedenaście dni kolejna edycja maratonu w Austin. Już 20 lutego na starcie ponownie staną tysiące zawodników, gotowych zmierzyć się z własnymi słabościami.

Imprezę po raz pierwszy zorganizowano w 1992 roku. Od tego czasu skala tego wydarzenia stała się imponująca. Biegowe święto rozpoczyna się już w piątek, kiedy to następuje otwarcie targów „Health and Fitness Expo”, na których wystawcy prezentują nowości z rynku żywności, a także niezbędny dla każdego biegacza sprzęt sportowy. W sobotę wieczorem jest czas na zebranie sił do biegu podczas tradycyjnego „pasta party”.

Niedziela to dzień wyścigu – rozgrywane są tam jednocześnie zawody na dystansie maratonu i półmaratonu. Trasa początkowo jest wspólna, po pewnym czasie jednak drogi obu biegów rozchodzą się. Sportowy weekend w Austin to także spore wydarzenie dla mieszkańców miasta – każdego roku zmaganiom maratończyków towarzyszą tysiące kibiców. Maraton w stolicy Teksasu jest wyjątkowy także ze względu na specyfikę samej trasy. Chodzi tu przede wszystkim o różnicę wzniesień startu i mety. Podaje się, że spadek trasy wynosi 137 metrów (gdzie normą są w zasadzie 42 metry). Nie jest to jednak – wbrew powszechnej opinii – trasa łatwa, lecz dość skomplikowana. Kiedyś start i meta biegu były oddalone od siebie o wiele kilometrów. Obecnie, ze względu na wciąż rosnące zainteresowanie imprezą, a także względy logistyczne, są one usytuowane w tym samym miejscu.

W ubiegłym roku w Austin triumfował reprezentant Stanów Zjednoczonych, Keith Pierce. Jednak na początku ubiegłego dziesięciolecia trzy razy z rzędu wygrywał tam Polak – Andrzej Krzyścin (w roku 2002 z czasem 2:12:10, w 2003 – 2:12:40 i w 2004 – 2:14:18). Jak sam przyznaje, najbardziej zaskakujące było dla niego ostatnie zwycięstwo, ponieważ wystartował w tym biegu jako „zając” i po 25 kilometrach miał zejść z trasy. Od początku biegło mu się jednak rewelacyjnie, mimo iż był jedynym „zającem” i ani na moment nie mógł odsapnąć. „Chciałem poprowadzić najlepiej jak można. Dużo wcześniej pokazywałem, w którą stronę będziemy skręcać, gdzie jest dziura w jezdni, żeby uważali, machałem, pozdrawiałem kibiców.” Odpowiadała mu także panująca wówczas temperatura, ponieważ Andrzej nie lubi startować w cieple. Na połówce prowadził tylko Mykolę Antonenko. Wtedy pojawiła się myśl, by pobiec dalej, tym bardziej że wyraźnie sugerował to także sam dyrektor maratonu.
Początkowo biegacz był zdezorientowany i nie wiedział co robić, puścił Antonenkę. Potem jednak zobaczył, że następni biegacze zdążają do mety solo, że ma przewagę i jeszcze może szansę być w pierwszej trójce. Ruszył więc w pościg za Ukraińcem. Dogonił go na 39. kilometrze. Wtedy już wiedział, że zmierza po trzecie z rzędu zwycięstwo w Austin Motorola Marathon.

W tym roku Andrzej Krzyścin również wybiera się do USA, aby stanąć na starcie. Już na początku listopada rozpoczął przygotowania do tego wjątkowego maratonu. Dla niego każda podróż do Austin jest bardzo miłym wydarzeniem, gdyż po doskonałej serii zwycięstw został Honorowym Gościem Teksasu. Ma również wielu znajomych wśród tamtejszej Polonii.

źródła: http://biegajznami.pl/, http://www.raceresultsweekly.com/, http://youraustinmarathon.com/, www.adventure-marathon.com