Jak stworzyć od zera grupę „zapaleńców”, którzy biegania nigdy nie mają dość? Czy można motywować siebie nawzajem, a przy okazji pomagać tym, którzy najbardziej tego potrzebują?

A wreszcie czy usłyszelibyście o Wild for the Run, gdyby nie tych dwoje? Sandra i Oswald: zgrany duet na bieżni, doskonały tandem w życiu.

Klaudia: Oswald, pytanie do Ciebie, choć to od Sandry powinnam zacząć. Ale to Ty biegasz od niedawna. Kiedyś zapalony piłkarz, dziś maratończyk zmagający się z własnymi słabościami. Kiedy zdecydowałeś się na tę zmianę?

Oswald: Zacząłem biegać dwa lata temu. To Sandra namówiła mnie na „Biegnij Warszawo”, choć wtedy wydawało mi się to bardzo nudne.  Myślałem, że piłka jest fajniejsza, ale postanowiliśmy spróbować. Najpierw zrobiliśmy trening na 7 km, potem było 10 km i tak już zostało…

Klaudia: Początki były trudne?

Oswald: „Biegnij Warszawo” było w naszym wykonaniu typową amatorszczyzna. Spóźniliśmy się na start biegu. Nie zrobiliśmy rozgrzewki. Nie wiedzieliśmy nawet, że numer startowy z chipem mocuje się do koszulki agrafkami, a nie przykleja.

Sandra: Musieliśmy pożyczyć agrafki od jakiejś pani z dzieckiem (śmiech). Chyba nie dawali ich w pakiecie lub po prostu je przeoczyliśmy. To była katastrofa…

Klaudia: Uczycie się na błędach?

Sandra: Jak najbardziej, bo wszystko odczuliśmy na własnej skórze. Chyba największym naszym błędem początkującego biegacza były złe buty. Teraz, gdy ktoś nas pyta, od czego zacząć, bez wahania odpowiadamy „buty”. No i kontuzje… przeszliśmy już parę. Wszyscy wiedzą, że po biegu należy się rozciągać. Ja nie przykładałam do tego tak wielkiej wagi, chociaż jako była zawodniczka judo powinnam mieć to we krwi. Miałam tzw. kolano biegacza, a to bolało niesamowicie. Teraz rozciągam się nawet po krótkim truchcie.

Klaudia: Ile razy w tygodniu biegacie?

Oswald: Nasz cykl treningowy jest uzależniony od tego, do jakiego biegu się przygotowujemy. Na stałe są to 3-4 treningi w tygodniu, a przygotowanie do maratonu – 5.

Klaudia: Ulubione trasy w Warszawie to?

Sandra: Pole Mokotowskie – masa biegaczy, jest to mocno motywujące. Agrykola jest świetna na interwały, jednocześnie to miejsce gdzie naprawdę można poczuć atmosferę wielkiego biegania. Możesz spotkać zarówno amatorów, jak i sportowców, którzy są w czołówce polskich biegów.

Klaudia: Poza bieganiem uprawiacie jakieś inne sporty lub takie, które wspomagają Waszą kondycję?

Oswald:Siłownia, na której można wypracować siłę biegową, stabilność ogólną i rozciąganie prowadzone przez naszą ulubienicę Kito, która potrafi dać w kość, aż wyję z bólu. A tak na marginesie, to jestem tam często jedynym chłopakiem J

Klaudia: Jesteście pomysłodawcami Wild for the Run, grupy, która oceniając po wpisach na Facebooku, ciągle rośnie w siłę. Kim jesteście i jak to się stało, że ludzie dosłownie pobiegli za Wami?

Sandra: Jesteśmy biegaczami-amatorami, którzy swoją „zajawką” próbują zarażać innych. Wild for the Run urodziło się w sumie naturalnie. Na początku umieszczaliśmy w sieci nasze zdjęcia czy wyniki biegów. Z czasem zobaczyliśmy, że mocno to angażuje znajomych. Wielu z nich odzywało się do nas z pytaniami. Dlatego postanowiliśmy opowiedzieć o naszej biegowej przygodzie i zmaganiach za pośrednictwem krótkich filmów umieszczanych na kanale na YouTube. Widać na nich zawody, w których bierzemy udział, opowiadamy czego się można spodziewać na trasie, itp. Warto zaznaczyć, że nie jesteśmy trenerami, ale amatorami, którzy dzielą się tym, co odczuli na własnej skórze.

Klaudia: Co można znaleźć na Waszej stronie?

Sandra: Artykuły np. o doborze butów czy wideoanalizie, o kinezytapingu, czyli tych kolorowych plastrach na ciele sportowców, które wcale nie są ozdobą (śmiech). Często dzielimy się informacją, gdzie i kiedy można pobiec lub że biegnąc ze zwykłą kartką przyczepioną do koszulki z napisem „biegną dla…” można wesprzeć jakąś akcję charytatywną.

Oswald: Zdarza się, że fundusze z całego biegu są przekazywane na fundację jak np. Wings for Live. Wszyscy są tam by pomóc, ale każdy walczy też o jak najlepszy wynik.  Atmosfera jest niesamowita. A jak wyglądał? Relację można zobaczyć na naszym profilu.

Klaudia: Tworzycie klub?Jak można się do Was przyłączyć?

Sandra: Nie jesteśmy klubem, chociaż niektórzy z naszych znajomych zapisując się na bieg wpisują w rubrykę klub Wild for the Run. My również tak robimy.

Oswald: Jeszcze nie organizujemy otwartych treningów, ale społeczność już jest, więc na wiosnę pewnie ruszymy z takimi spotkaniami. Jest duży odzew, więc fajnie byłoby pobiegać w większym gronie.

Klaudia: Co wyróżnia Wild For The Run?

Oswald: Chyba to, że się uzupełniamy. Jesteśmy parą w życiu, tak samo staramy się uzupełniać w biegach. Jedno z nas zawsze będzie uśmiechnięte, drugie będzie miało gorszy dzień i na odwrót. Ale chcemy przede wszystkim pokazywać, że jako para można w taki sposób spędzać czas.

Klaudia Frant, Redaktor 4 RUN

Powrót