Pasjonatka zdrowego stylu życia, a więc racjonalnego odżywiania się i aktywności fizycznej w różnych formach. Ponadto miłośniczka języków obcych i...

Vilnius Marathon 2016; jak było? Bieganie dało i wciąż daje mi wiele. Dzięki bieganiu zaczęłam marzyć inaczej.

Moja przygoda z bieganiem zaczęła się ponad roku temu, kiedy zdecydowałam się spełnić swoje małe małe marzenie i wystartować w swoich pierwszych zawodach biegowych. Wtedy byłam nieświadoma, jak to wydarzenie zmieni moje życie… Bieganie dało i wciąż daje mi wiele. Dzięki bieganiu zaczęłam marzyć inaczej.

Kolejne marzenie: Półmaraton w Wilnie 2016

Po kilku miesiącach startowania w okolicznych biegach zapragnęłam wystartować  w biegu zagranicznym w państwie, w którym jeszcze nie byłam. Dlatego, gdy tylko pojawiła się informacja o konkursie, w którym można było wygrać pakiet na bieg w Wilnie bez zastanowienia wzięłam w nim udział. Do wyboru miałam bieg 10 km, półmaraton lub maraton. Stwierdziłam, że maraton nie jest jeszcze dla mnie, na 10 km po prostu „nie opłaca się się jechać”, więc wybrałam półmaraton. Wtedy byłam tuż przed swoim pierwszym półmaratonem, więc tak naprawdę nie wiedziałam na co się piszę. Gdy przebiegłam swój pierwszy półmaraton w cudownym nastroju, wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję dotyczącą biegu w Wilnie.

Jak się zorganizować?

Z organizowaniem podróży na bieg i noclegu zwlekałam dość długo, ponieważ nie wiedziałam, jak będzie z moją pracą. Z racji tego, że zaczęłam pracę 1 września, nie mogłam pozwolić sobie na urlop po kilku pierwszych dniach pracy. Postanowiłam, że do Polski wrócę tuż po biegu. Jednak korzystając z jakichkolwiek środków transportu publicznego, nie dotarłabym do swojego miejsca zamieszkania w niedzielę. Zdecydowałam się, że poszukam kogoś, kto będzie jechał do Polski samochodem. Wysłałam kilkadziesiąt wiadomości do osób z całej Polski, które znalazłam na listach startowych biegów organizowanych w ramach Vilnius Marathon w poszukiwaniu pomocy. Jak się okazało biegowa społeczność jest bardzo pomocna i znalazłam biegaczy, którzy zaoferowali mi swoją pomoc.

Na miejscu

Do Wilna dotarłam sobotniego popołudnia. Zostawiłam rzeczy w hostelu, wzięłam mapkę i udałam się do miasteczka biegowego. To, co tam zobaczyłam wywołało ogromny uśmiech na mojej twarzy i wprawiło mnie w świetny nastrój. Stoiska z suplementami, odzieżą sportową, zdrową żywnością, a przede wszystkim świetnie zorganizowane biuro zawodów, gdzie można było spotkać biegaczy z całego świata.

dsc03015

Co w pakiecie?

Pakiet, który otrzymałam zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Dla mnie był jednym z najlepszych, jakie dostałam.

dsc03017

Zamiast koszulki otrzymałam torbę z nazwą i datą imprezy wypełnioną ciekawymi produktami.

dsc03021

Ponadto każdy biegacz w pakiecie znalazł kupon upoważniający do posiłku podczas Pasta Party.

dsc03019

Wielki dzień

Start półmaratonu i maratonu zaplanowany był na godzinę 9. Wstałam, zjadłam śniadanie i ku mojemu zaskoczeniu nie czułam żadnego zdenerwowania, które towarzyszy mi zawsze w dniu zawodów biegowych. Wychodząc na bieg znalazłam polską monetę – grosza (na pewno nie była moja!). Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że to będzie dobry dzień.

dsc03029

 

Z hostelu do miejsca biegu miałam około 2km, co potraktowałam jako rozgrzewkę. Gdy dotarłam do miasteczka biegowego na Placu Katedralnym, w depozycie zostawiłam swoje rzeczy i przystąpiłam do dalszej części rozgrzewki. Rozbrzmiewała muzyka, widać było wielu biegających i kibicujących, słychać było różne języki, co zapewniło mi bardzo dobry nastrój.

11

Przed biegiem wszyscy mogli wziąć udział w rozgrzewce przy energetycznej muzyce, co bardzo mi się spodobało.

1

Start

Po rozgrzewce wszyscy zostali poproszeni na miejsce startu, gdzie każdy stanął w zadeklarowanej wcześniej strefie czasowej (każdy biegacz miał naklejkę z oczekiwanym czasem, która była sprawdzana przez wolontariuszy tuż przed wejściem do strefy). Z racji tego, że biegacze z dystansu półmaratonu i maratonu startowali razem na starcie było dość tłoczno i nie wszyscy zdążyli wejść do swojej strefy przed rozpoczęciem biegu. Tuż przed startem poznałam Maję i Rafała, którzy także wygrali pakiety w konkursie organizowanym przez 4run.pl , jak się okazało do nich też pisałam w sprawie transportu. Bardzo miłe spotkanie!

Trasa

Trasa była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nigdy przed biegiem nie sprawdzam tego, jak ona wygląda, jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto to zrobi i mnie o tym poinformuje. Dzień przed biegiem zadzwonił do mnie trener Pszczółkowski Team z informacją, że trasa jest płaska (jak się później okazało, sprawdził nie ten bieg). Tak naprawdę ucieszyłam się, że trasa taka nie była. Jej zróżnicowanie sprawiło, że się nie nudziłam. Trasa przebiegała przez miasto, parki, starówkę, były podbiegi, zbiegi… . Elementem, który podobał mi się najbardziej była muzyka na trasie. Co kilka kilometrów można było spotkać kapele grające koncert na żywo, co powodowało, że na mojej twarzy pojawiał się jeszcze większy uśmiech. Trasa była bardzo dobrze zabezpieczona i przygotowana. Na trasie można było spotkać wielu wolontariuszy, którzy nas dopingowali. Ponadto trasa obfitowała w wiele punktów odżywczych, o czym biegacze byli informowani kilkaset metrów wcześniej za pomocą znaków.

Coraz bliżej mety…

Jak się okazało, im bliżej mety, tym więcej osób zmierzyło się z kryzysem. Pamiętam 18 km, na którym ja też poczułam delikatny spadek mocy i to, co na nim zobaczyłam – pięciu biegaczy, którzy szli przede mną. Wtedy pomyślałam, że jestem już tak blisko osiągnięcia celu i przecież zawsze walczę do końca, dlatego nie mogę się poddać. Wyprzedziłam panów i pobiegłam w kierunku mety.

Meta

Na metę wbiegłam z ogromnym uśmiechem na twarzy, radością w sercu i satysfakcją. Tam czekali wolontariusze z pięknymi medalami i inni biegacze, którzy tak jak ja cieszyli się swoim sukcesem.

wilno-kopia

Tego dnia poznałam wielu wspaniałych ludzi, od których usłyszałam tyle pozytywnych zdań na swój temat, że do tej pory na ich wspomnienie uśmiecham się sama do siebie.

Marzenia

Spełniłam kolejne marzenia i to kilka w tym samym czasie. Wzięłam udział w dużej imprezie biegowej, przebiegłam swój drugi półmaraton, poprawiłam czas z debiutu o ponad minutę i to wszystko w państwie, które chciałam zwiedzić.
Drugie (równie piękne jak te pierwsze) 21 km, przebiegnięte z uśmiechem na twarzy i radością w sercu.

Udowodniłam sobie, że spełnione marzenia nie mają ceny. Dla nich jestem w stanie zrobić wiele. Po co? Po to, żeby czuć to, czego opisać się nie da. Uczucie, za które nie zapłaci się żadnymi pieniędzmi. Zapłacę za nie własną pracą i determinacją, bo wiem, że WARTO

Dziękuję 4run.pl za możliwość spełnienia tego marzenia, dziękuję Paweł Pszczółkowski z Pszczółkowski Team  za pomoc w przygotowaniach do tego biegu, za wsparcie i wiarę we mnie. Dziękuję wszystkim tym, którzy pojawili się na mojej drodze i pomogli mi w spełnieniu tego marzenia. Dziękuję Krasnystaw Biega za pomoc, towarzystwo i ogromną dawkę motywacji i inspiracji.

Miłka Wasiak Be active & attractive